06 listopada, 2016

Aktualizacja, październik 2016


To, że pada, a włosy wyglądają źle w dniu kiedy przychodzi mi zrobić zdjęcia do aktualizacji zaczyna robić się jakąś tradycją. Mimo wszystko, próbuję robić co mogę i nawet jakoś to wygląda, chociaż trwa wtedy dwa razy dłużej. 


Wypadanie nie daje mi spokoju i powoli tracę wszystko co udało m się osiągnąć w ciągu całego roku. Dlatego w tym miesiącu postawiłam na ostateczną ostateczność – kozieradkę. Już współczuję współlokatorce i wszystkim dookoła :D Ale czego się nie robi dla włosów. Postawiłam na wcierkę przed każdym myciem, a nie codziennie (chociaż ostatnio to się nie wyklucza, bo włosy myję codziennie, ale mam wrażenie, że przez ciągłe stosowanie wcierek praktycznie dzień w dzień skalp zaczął mi się buntować) Podobno kozieradka nie tylko dobrze wpływa na wypadanie, ale też na przedłużenie świeżości. Pożyjemy zobaczymy.


Reszta pielęgnacji zostaje z zeszłego miesiąca. Jedyną nowością jest dodawanie pompki oleju do maski/odżywki. Wydaje mi się, że te produkty nie jest dla moich włosów wystarczająco nawilżająca i najzwyczajniej w świecie są za lekkie. Już nie mogę się doczekać aż je wykończę.



O podcięciu już marzę, ale chyba zdecyduję się na nie dopiero pod koniec roku. Nie wykluczam tego sporego, bo jeszcze jest co podcinać.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza