27 marca, 2017

FITOMED ~ KREM ODŻYWCZO - REGENERUJĄCY, NO 1

Każda skóra potrzebuje porządnego nawilżenia. Nawet ta łojotokowa! Jeśli posiadacie skórę tłustą to pewnie przerabiałyście schemat nie nawilżania jej,  bo przecież „trzeba skórę wysuszać, bo ciągle się świeci, a co za tym idzie - ograniczyć do minimum wszystkie nawilżające smarowidła”.
Jeżeli chociaż trochę interesujecie się pielęgnacją skóry tłustej to już pewnie wiecie, że to błędne koło.


W ciągu zimowych miesięcy skłaniam się do używania kosmetyków do cery suchej, bo te przeznaczone dla mojego typu cery są zbyt lekkie na mrozy.
Krem do cery suchej odżywczo – regenerujący w tym okresie sprawdza się wyśmienicie! Używałam go raz dziennie, bo częściej nie było takiej potrzeby, bo kiedy skóra jest dobrze nawilżona to krem jest już zbyt ciężki, więc dla cer suchych na pewno nie będzie za lekki.


Skład: hydrolat różany, woda, masło kakaowe, olej z kiełków pszenicy, olej z pestek winogron, olej z kiełków pszenicy, lecytyna, ceramidy, gliceryna, zagęstnik, humektant, zagęstnik, d-pantenol, emulgator, triglicerydy, koemulgator, konserwant, naturalny konserwant



Bardzo duży plus, że krem jest na bazie nie tylko wody, ale w pierwszej kolejności na bazie hydrolatu różanego, który pomoże zmniejszyć zaczerwienienia spowodowane częstą i gwałtowną zmianą temperatur. Krem ma lekką konsystencję, łatwo się rozsmarowuje. Mimo iż w składzie posiada oleje to szybko się wchłania, co prawda pozostawia błyszczącą skórę, ale myślę, że w przypadku skóry suchej nie miałoby to miejsca.


Miałyście kremy Fitomedu? :-)

20 lutego, 2017

Maseczki Balea | KONKURS! [zamknięty]

Będąc pierwszy raz w DM nie wiedziałam gdzie mam podziać oczy. Miałam wrażenie, że wszystko może mi się przydać, a już na pewno wszystko mogłabym przetestować. Głównym celem odwiedzenia tej drogerii była zawsze Balea, o której ciągle głośno. Przechodząc przez dział pielęgnacji twarzy w oczy rzuciły mi się maseczki, mimo, że były na ostatniej półce. Zastanawiałam się które wziąć. Nie mogłam się zdecydować, więc wzięłam... wszystkie. Typowo :D


Wszystkie maseczki mają pojemność 16 ml i kosztują ok 2-2,5 zł w zależności od kursu waluty. Wystarczają na ok 4-5 aplikacji. Prócz peel-off, mają kremową konsystencję i łatwo się rozprowadzają. Można zmyć wodą lub zebrać nadmiar wacikiem.



Maseczka mleko i miód
Zapach typowy dla tego połączenia w kosmetykach, lekko słodki i przyjemny. Skóra była po niej nawilżona i gładka. W składzie znajdują się oleje i proteiny, które odpowiadają za ten efekt.




Maseczka mleczna, truskawkowa
Ten zapach! O matko. Pachnie jak truskawkowo poziomkowy koktajl. Mniam! Składniki są podobne jak przy masce mleczno miodowej, dzięki czemu efekty są do siebie zbliżone. Jednak ze względu na zapach wolę tę wersję.




Maseczka z papają
Przy tym wariancie miałam spore oczekiwania. Jak wiadomo papaina (enzym zawarty w papai) działa eksfoljująco. Niestety nie doczytałam, że ten składnik jest po zapachu, więc ma dosyć marne szanse na działanie. Wyżej w składzie są substancje nawilżające i tak też maseczka działała. 



Maseczka paradise island
Niestety edycja limitowana, ale jeśli ją spotkacie to bierzcie w ciemno. Jak dla mnie najlepsza z wszystkich które testowałam! Mimo iż skład nie jest wybitny, ale przynajmniej wszystkie składniki są przed zapachem. Wypryski były załagodzone, wyciszone. Skóra była nawilżona gładka i błyszcząca (ale w ten pozytywny sposób, czyt: pełna blasku)




Maseczka oczyszczająca
Jej konsystencja jest trochę inna niż reszty. Zawiera w sobie małe drobinki dzięki czemu od razu możemy zrobić też peeling. Jeśli na twarzy są jakieś otwarte ranki, to lepiej jej nie stosować, bo zawiera sól. Dlatego nie jest to maska oczyszczająca, którą można zastosować zawsze. Skład jest fajny, bo jest i bambus który działa matująco, cynk który pomaga w walce z wypryskami, ale znajduje się w niej też pantenol, który działa łagodząco.



Maseczka peel-off
Konsystencja również różni się od reszty, lecz jest typowa dla tego typu maseczek. Średnio gęsty, przezroczysty żel. Skład tej maski jest ubogi, ale mimo to widać działanie. Po zastosowaniu cera jest załagodzona i lekko odżywiona. Dzięki specyficznemu usuwaniu resztek maseczki pozbywamy się też wągrów, przez co można przypisać jej działanie oczyszczające.


________________________________________________________________

Na koniec zostawiłam najlepsze, czyli konkurs! Do wygrania są 4 maseczki Balea. Wystarczy zgłosić się w komentarzu poniżej :-)


Regulamin konkursu:

  1. Musisz być obserwatorem mojego bloga, żeby wziąć udział w konkursie i wygrać maseczki Balea
  2. Możesz zaobserwować mnie na instagramie  
  3. Musisz odpowiedzieć na pytanie konkursowe (Jaka jest Twoja ulubiona maseczka?), zamieszczając odpowiedź w komentarzu pod tym artykułem
  4. Musisz podać swój adres e-mail w zgłoszeniu
  5. Rozdanie trwa od wtorku 20.02.2017 do 20.03.2017 do północy. Wyniki pojawią się w 21.03.2017 na moim blogu. Jeśli zwycięzca nie zgłosi się do 3 dni od opublikowania wyników, wybiorę następną osobę.
  6. Osoby niepełnoletnie muszą posiadać zgodę rodziców na wzięcie udziału w konkursie.
  7. Zwycięzca zostanie poproszony o podanie adresu do wysyłki na terenie Polski. Nagrodę wyślę wciągu 3 dni od otrzymania adresu.

Wzór zgłoszenia:
  obserwuję jako:
  odpowiedź:
  e-mail:



Konkurs wygrywa Karolina Ryszka. Gratuluję :-) Zgłoś się proszę na maila.

12 lutego, 2017

PODSUMOWANIE PIELĘGNACJI WŁOSÓW 2016 I PLANY NA 2017


Nie mam pojęcia dlaczego tak długo odkładałam ten artykuł do napisania. Względnie nie zajął dużo czasu. Pisania też nie było wiele. Najgorzej było z motywacją do jego napisania. Dlatego stwierdziłam, że póki go nie napiszę póty nie zastosuję się do poniższych postanowień. Także do dzieła! 


PODSUMOWANIE PIELĘGNACJI WŁOSÓW 2016

W zeszłym roku byłam bardzo zdeterminowana, żeby dbać o włosy niemal codziennie. W tym roku również postaram się, żeby wyglądały coraz lepiej. Włosomaniaczką jestem już 5 rok! Chociaż pewnie większość osób, które widzą moje włosy pomyśli, że nawet o takim pojęciu nie słyszałam ;)

Z długością wyszłam na zero, ale za to w obwodzie kucyka zyskałam aż centymetr! 

Tak wygląda porównanie grudzień 2015 / grudzień 2016

I całoroczne [kliknij, żeby powiększyć]

KOSMETYKI 
Na wyróżnienie zasłużyły: 
Bioelixire, Argan Oil serum do końcówek – tanie, wydajne, ładnie pachnie, dobrze chroni włosy przed uszkodzeniami mechanicznymi, nie obciąża włosów, a u mnie o to nie trudno. 

EcoLab, mgiełka prostująca włosyrecenzja 

Alterra, olej z pomarańczą i brzoząrecenzja 

Fitomed, olej awokadorecenzja

WCIERKI
Wypróbowałam 10 wcierek, a rynek jest zalewany kolejnymi propozycjami tego typu kosmetyków! Na uwagę zdecydowanie zasłużyła kozieradka – recenzja



STYLIZACJA
Jeśli chodzi o tę na gorąco to kilkanaście razy wysuszyłam je i kilka razy zdarzyło mi się je prostować, ale tylko na ważne dla mnie okazje. Mimo to, nie wpłynęło to źle na kondycję włosów.

GADŻETY
Włosy spinałam Invisibooble i ich podróbkami, jeśli nosiłam warkocz to używałam recepturek i spinek – żabek. Do czesania używałam drewnianej szczotki i grzebienia z TBS 

PODCINANIE
Jak zwykle odbywało się w domu. Używałam nożyczek i maszynki. Szczerze, nie wiem która metoda bardziej mi odpowiada, ale mam nadzieję w niedługim czasie uda mi się rozstrzygnąć, które urządzenie wygrywa.

KURACJE
Drożdże


PLAN PIELĘGNACJI WŁOSÓW 2017

Zeszły rok pielęgnacyjny mimo wszystko zaliczam do udanych. Wiem, że mogło być lepiej, ale cieszę się, że chociaż nie było gorzej :D W tym roku zmieniam schemat planu w porównaniu do poprzedniego. Co mam dokładnie na myśli? Zaraz się dowiecie!
 
KOSMETYKI
Nie będę rozbijała każdego z kategorii osobno, bo mam wobec nich jeden plan. Używać to co włosom służy. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić! :D Już nie chcę stosować maski proteinowej co mycie, bo chcę ją zużyć. Postoi dłużej? Trudno. Więcej kosmetyków będzie otwartych? Trudno! Postaram się też nie zużywać na siłę. Żeby tylko zużyć. Jeśli nie pasuje? Zużywam w inny sposób lub oddaję.

WCIERKI
Zauważyłam, że na recenzje wcierek wpada mało osób, dlatego jeśli jakaś wyjątkowo będzie się odróżniać od reszty to Wam o tym powiem.
 
Nie rezygnuję z nich, bo świetne wpływają na porost nowych włosów, ale w tym roku nie planuję wypróbować, aż tylu wariantów. Będę używać jednej, aż się nie skończy. Przewiduję na to maksymalnie 2 miesiące. Jeśli wcierki zabraknie, nie otworzę kolejnej tylko będę stosować kozieradkę, a wraz z nowym miesiącem biorę się za następną wcierkę. Nie będę już stosować ich codziennie, tylko co mycie (póki co i tak wychodzi codziennie, ale jak tylko skończy się sezon czapkowy mam zamiar wyprowadzić je do mycia raz na 2 dni)

STYLIZACJA
Myślę, że zachowanie zdrowego rozsądku w tej kwestii jest najlepsze. I dla włosów i dla własnego komfortu psychicznego.

GADŻETY
Do mojej drewnianej rodzinki dołącza dzik z czego niesamowicie się cieszę, bo na początku drogi włosomaniaczej mi towarzyszył i sprawdzał się wyśmienicie. Oby było tak też tym razem. Chciałabym też przetestować twistband i ręcznik - turban. Na ten rok planuję również zakup suszarki, koniecznie z chłodnym nawiewem i jonizacją.

PODCINANIE
Tutaj raczej nie planuję zmian. Nadal w domu za pomocą maszynki i nożyczek, co 3-4 miesiące.

KURACJE
Najlepiej sprawdziły mi się drożdże dlatego to one będą w tym roku grały główną rolę. Będę piła je w odstępie co miesiąc. W czasie przerwy od drożdży będę stosowała na zmianę siemię lniane, inną kurację lub… nic

[edit: póki co nie dam rady pić drożdży co miesiąc. Powróciły ogromne wysypy i na razie nie jest to na moje siły. Dlatego spróbuję brać te w tabletkach.]

AKTUALIZACJE
Jeżeli chodzi o aktualizacje będą sezonowe, nie miesięczne. Zauważyłam, że z miesiąca na miesiąc nie widać dużej zmiany na zdjęciach włosów, więc żeby było bardziej spektakularnie będą pojawiały się co 3 miesiące.

Macie jakieś konkretne włosowe plany na ten rok? :)

31 stycznia, 2017

WSZYSTKO O PIELĘGNACJI WOKÓŁ OCZU

Nie od dziś wiadomo, że oczy, a raczej skóra wokół nich odzwierciedla nasz tryb życia (np.: to czy się wysypiamy). Skóra wokół oczu jest bardzo cienka, więc starzeje się wyjątkowo szybko. Dlatego warto zacząć dbać o nią już w wieku nastoletnim, zapobiegając przedwczesnemu starzeniu się i zmarszczkom.


KREMY
Podstawowym kosmetykiem w pielęgnacji okolic oczu jest krem. Ale nie byle jaki! Koniecznie musi być dopasowany do Waszych potrzeb, ale też wieku.

Jeżeli jesteście w wieku nastoletnim, to wystarczy Wam lekki żel nawilżający. Jeśli jednak potrzebujecie czegoś więcej lub jesteście starsze to polecam Wam lekkie kremy

W tej kategorii mogę polecić Fitomed. Konsystencja jest zbita, ale nadal nie jest to krem, który obciążyłby te okolice. Pod wpływem ciepła zamienia się w konsystencję mleczkowo olejkową.




Skład: hydrolat z białej herbaty, olej arganowy, olej awokado, masło kakaowe, masło shea, zagęstnik, hialuronian sodu (substancja hydrofilowa), gliceryna, polimer/zagęstnik, pantenol, PEG/emulgator, triglicerydy (emolient), koemulgator (wspomaga działanie głównego emulgatora), FEOG (konserwant)

Szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż. Skóra od razu jest bardziej świetlista i promienna. Oprócz tego jest zapakowany w najbardziej urocze opakowanie jakie widziałam :D Taki bejbi air less!



TECHNIKA NAKŁADANIA
Jednak dobry krem to nie wszystko. Ważna jest też technika jego nakładania. Warto pamiętać o rozprowadzeniu kremu palcami serdecznymi, ponieważ mają najmniejszą siłę ucisku.


Od zewnętrznej strony oka ku wewnętrznej, a samo wprowadzanie kremu w skórę najlepiej przeprowadzić ruchem wklepującym. Stosując krem należy też pamiętać żeby nie nakładać go zbyt wysoko. Tak samo przy górnej powiece, najlepiej nałożyć go pod same łuki brwiowe.

Kosmetyki mają to do siebie, że po nałożeniu jeszcze często „migrują”, a przy okolicach oczu jest to szczególnie niebezpieczne, bo mogą się do nich dostać. Żeby uzyskać dodatkowy efekt zmniejszenia worków i sińców pod oczami przed aplikacją można włożyć krem na kilkanaście minut do lodówki. Chłodzenie i ukojenie gwarantowane. 

MASKI, PŁATKI, MASKI ŻELOWE
Bardziej skoncentrowane niż krem są maski, więc nie można ich nadużywać, żeby nie obciążyć skóry. Przy tych bardzo suchych i odwodnionych maska raz na tydzień jest optymalną częstością użytkowania.

Na co dzień jednak można używać płatków hialuronowych zrobionych własnoręcznie (przepis) lub takich drogeryjnych. Te rozświetlające/bankietowe warto używać przed wielkimi wyjściami. Jest to raczej opcja raz na jakiś czas, bo codzienne używanie może nas sporo kosztować.


Jednak alternatywą może być maska żelowa, która  jest wielorazowa. Żeby uzyskać podobny efekt wystarczy najpierw nałożyć kosmetyki po czym nałożyć na oczy na 5-10 minut maskę uprzednio schłodzoną (zimny okład zniweluje opuchnięcia) lub rozgrzaną (usprawni krążenie dzięki czemu cienie będą mniej widoczne) w zależności od tego jaki efekt bardziej lubicie.

MAKIJAŻ I DEMAKIJAŻ
Jeśli chodzi o makijaż to najlepiej zmywać go, gdy nie jest już potrzebny, żeby skóra mogła „oddychać”. Używajcie do tego swoich ulubionych produktów, które Was nie podrażniają. Obojętnie czy jest to płyn micelarny, mleczko czy balsam. Ważne, żeby nie ciągnąć skóry nadmiernie i stosować odpowiednie ruchy. 


O ile nie jesteście osobami, którymi na co dzień ciężki makijaż nie jest potrzebny to nie nadużywajcie zastygających korektorów i dużej ilości pudru pod oczy. Obciążają one biedną cienką skórę. Dodatkowo później ciężej jest zmyć taki makijaż.

INNE 
Masaż to temat na osobny wpis, ale nie mogę pominąć tego punktu, bo jest bardzo istotny! Pomaga rozluźnić mięśnie. Zapobiega też przedwczesnemu starzeniu, bo pobudza fibroblasty do produkowania nowych włókien kolagenowych i elastynowych. Wystarczy 3-5 minut dziennie. Możecie wykonać go przy nakładaniu kremu rano i wieczorem. Na rynku dostępne są też specjalne masażery, które mogą ułatwić masaż. Dostępne są zarówno te chłodzące jak i rozgrzewające. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Jeśli pracujecie przy komputerze warto fundować sobie przerwy. Jeśli oczy będą zmęczone, odbije się to też na skórze wokół nich. W czasie takiej przerwy możecie oczy po prostu zamknąć i obowiązkowo trochę pomrugać. Wbrew pozorom czasami o tym zapominamy, a mruganie oczyszcza śluzówkę z kurzu. Jeśli czujecie pieczenie czy „piasek” pod powiekami, użyjcie nawilżających kropli do oczu, bo w tym przypadku samo mruganie może nie wystarczyć. A najlepiej to idźcie spać :D

TRYB ŻYCIA
Najważniejszym aspektem jest picie wody. Niby mówi się o tym na okrągło, ale tak naprawdę rzadko kto pije odpowiednią jej ilość w ciągu dnia. Odbija się to też na kondycji skóry, również tej wokół oczu. Łatwo można przemycić ją w postaci soków owocowych lub warzywnych.


Kolejnym jest dieta, a dokładniej tłuszcze w niej zawarte. Dobrze jest spożywać też oleje dodatkowo, np: tran czy olej z wiesiołka. Przed samym snem warto też zrezygnować z produktów zawierających cukry proste i sód, które po przebudzeniu mogą powodować dodatkowe opuchnięcia.

Trzecim równie ważnym punktem jest sen. Wszyscy doskonale wiedzą jaki jest skutek zarwanych nocy. Worki, cienie i opuchnięcia (o ziewaniu cały dzień i przysypianiu w tramwaju czy na zajęciach już nie wspominając).


Jak Wy dbacie o tą wrażliwą okolicę? :)
 

23 stycznia, 2017

Projekt denko

Nie było go łohoho! Długo. Tak jak i mnie, w sumie. Póki co na uczelni nie było jeszcze gorzej, a kolejny semestr też nie zapowiada się zbyt ciekawie. Jednak fakt, że dzisiaj odpadły kolejne partie materiału do opanowania postanowiłam w końcu się tutaj pokazać.




Maybelline, the colossal volume - mój pierwszy tusz z tej serii, a właściwie to resztka którą podkradłam siostrze. Mimo to, że tusz był na wykończeniu zakochałam się w jego działaniu. Szczoteczka z włosia, umiarkowanie gęsta i spora. Dobrze rozczesuje i pogrubia rzęsy, widać też wydłużenie. Nie robi grudek i osypuje się dopiero po ok 6 miesiącach. Także... jestem na tak!


Pierre Rene, hi-tech eyeliner - szczerze mówiąc to już powinien dawno leżeć w koszu i aż wstyd się przyznawać. Liner miał ładny głęboki, czarny kolor, dobrze się utrzymywał, łatwo zmywał, ale niestety ten kształt opakowania nie ułatwiał malowania, mogłabym nawet powiedzieć, że było odwrotnie. Końcówka się zużyła bardzo szybko (czyt. wyschła) chociaż produktu było jeszcze sporo.


Lovely, matte top coat - cieszę się, że przy mojej małej fazie na maty na paznokciach zdecydowałam się na taki top, a nie kupowałam wszystkich odcieni w wersji matowej, bo teraz już ten efekt tak mi się nie podoba, więc i lakiery ciężko byłoby zużyć. Mat po tym topie trzymał się wzorowo przez dobre 3 dni, później zaczynał lekko się wyświecać, ale i tak nadal paznokcie były bardziej matowe niż bez niego. Kupiłam go na dużej promocji w rossmannie, więc ta 1/3, która mi zgęstniała bez bólu ląduje w koszu. 

Miss Sporty, lasting colour maxi brush  10 days nr 100 - jak dla mnie lakiery z MS są kiepskie, trzymają się ok 2 - maks 3 dni, potem nadają się tylko do zmycia. Końcówki ścierają się już po jednym dniu. Kolor był w porządku, ale jednak "a list" Essie to to nie był. Szukam dalej! Chociaż teraz już chyba powoli w tych hybrydowych 


Baikal Herbals, szampon do włosów cienkich - z wariantu do przetłuszczających się włosów byłam bardzo zadowolona, tak ten nie zrobił na mnie większego wrażenia. Łagodne mycie i w sumie tyle :-)

Joanna, rzepa - recenzja

Seboradin, maska z naftą kosmetyczną - wygrałam ją dawno temu. Skład typowo proteinowy, więc nie do stosowania co mycie. Z tą maską to była loteria. Czasami włosy były cudownie gładkie, rozprostowane i lśniące a innym razem otrzymywałam spuszone bocianie gniazdo.

Receptury Babuszki Agafii, balsam na kwiatowym propolisie - włosy za każdym razem były ogromnie napuszone i nadawały się tylko do spięcia. Jedynymi plusami była duża pojemność, niska cena, ułatwienie rozczesywania i miękkie włosy. Wersja brzozowa dla moich włosów zdecydowanie lepiej się sprawdza

Timotei, drogocenne olejki mgiełka - to jest kompletna porażka. Kupiła ją kiedyś moja siostra. Po tym jak zobaczyłam że na (!) pierwszym miejscu w INCI jest alkohol kategorycznie zabroniłam używania na włosy. I tak leżała, i leżała, i leżała, więc postanowiłam ją zużyć. Golić się na nią nie dało. Skóra spryskana nią była przesuszona, ale czego mogłam się spodziewać po takim składzie... Koniec końców wlałam ją do wanny i jedynie zapach na skórze był lekko wyczuwalny


Coty, chanson d'eau - nie wiem, które to już moje opakowanie, uwielbiam ten zapach

Ziaja, kokosowa terapia do rąk - to też leżało milion lat nieużywane, a że nie miałam żadnego kremu do stóp to zużyłam właśnie w tym celu, rewelki nie było i zapach jakiś taki mydlany

Balea, insel traum - zapach mocny, intensywny, w łazience zawsze utrzymywał się po kąpieli. Na skórze również. Nie przesuszył, wydajność też w porządku

Muller, maszynki do golenia - nie pokazywałabym tego papierka gdyby te maszynki nie były genialne! Jeśli macie możliwość wypróbujcie! Są to chyba najtańsze (te 7 maszynek nie kosztowało nawet 4 zł) jakie używałam i są rewelacyjne. Gładko suną po skórze, więc ten pasek faktycznie działa. Dodatkowo skóra nie jest taka wysuszona przy goleniu bez dodatków


Green Pharmacy, rumiankowy płyn micelarny - dobry i tani, następne butle w użyciu

Elmex, wersja pomarańczowa - gorsza niż zielona, ale i tak lepsza niż niejedna inna

Bioluxe, krem awokado - najlepsze kremy w tej cenie! To już moje drugie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Dobrze nawilża, szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż, nie roluje się. No rewelacja!

Alterra, krem pod oczy z białą herbatą i olejem winogronowym - fajny, lekki kremik. Niestety czasami zdarza mi się mieć podrażnione oczy, więc wtedy krem nie dawał ukojenia, bo w składzie posiada alkohol. Dobrze nadaje się pod makijaż, bo nie waży się i nie ciastkuje 


Jaki kosmetyk zużyłaś ostatnio? :-)

05 stycznia, 2017

Aktualizacja, grudzień 2016

W grudniu odpuściłam regularne wcierkowanie. Zużywałam też resztki różnych kosmetyków, które niekoniecznie pasowały moim włosom i przez to nie czerpałam takiej przyjemności z pielęgnacji włosów. Na nowy rok mam kolejne postanowienia, choć już nie tak rygorystyczne jak na poprzedni, bo... widać efekty! :D Na podsumowanie rocznej pielęgnacji i plany na ten rok poświęcę osobny post, bo stwierdziłam, że chcę dokończyć już te aktualizacje roczne.



Nie skupiłam się pod koniec roku na przyroście, więc nawet ich nie zmierzyłam, chociaż podejrzewam, że podrosły standardowo z 1 cm. Co do obwodu to jest to +/- 6 cm! :)


W grudniu od niepamiętnych czasów wyprostowałam włosy i wcale nie czułam się z tym źle! A wręcz przeciwnie, czułam się wspaniale. Wreszcie włosy były gładkie od czubka po końce. Jednak to tylko zmotywowało mnie do tego żeby włosów więcej nie prostować, a powalczyć naturalnymi sposobami o proste włosy.


Tak jak wspominałam zużywałam niezbyt fajne dla mnie kosmetyki. Nie udało się zdenkować wszystkich i stwierdziłam, że nie ma co się męczyć, a raczej włosów tylko po to, żeby każdy kosmetyk zużyć żeby zużyć :D Oczywiście nie wyrzucę ich do kosza, ale zużyję w inny sposób niż na włosy. Najłatwiej będzie z szamponami. I dobrze, bo ich mam najwięcej. 



Miałam kiedyś szczotkę z naturalnym włosiem z Rossmanna, ale "się zepsuła". Włosy super wyglądały po dziku! Już przeszło dwa lata zbieram się z kupnem, dlatego powiedziałam sobie, że od nowego roku :D ale chcę taką bez poduszki pneumatycznej i dodatkowych plastikowych igiełek. 

Zastanawiałam się między Khają a firmą Gorgol. Macie któreś ich produkty? Jesteście zadowolone?