10 czerwca, 2015

Projekt denko #4 i #5

Miało być co miesiąc, ale nie wyszło. Poza tym na blogu wieje nudą, bo jednak znowu denko. Ciągle obiecuję sobie, że będzie więcej włosów. Ostatnio też zagłębiłam się w tematyce pielęgnacji twarzy, ale jakoś nie mogę się zabrać do pisania. Trudno. Może znajdą się osoby które lubią denka tak jak ja :D Uzbierała się kolejna pełna siata. Wydaje mi się, że w czerwcu nie będzie co pokazywać, bo zapasy mi się powolutku kończą :-) ale to się jeszcze zobaczy! Obecnie powinnam się uczyć, ale oczywiście nie mogę normalnie usiąść nad książkami. Ja tam wolę się pozamartwiać studiami. Mam ogromnie skrajne pomysły co do wyboru kierunku. Też tak miałyście? :D 
Dobrze, odstresuję się trochę i przypomnę sobie co lubiłam w poszczególnych kosmetykach a czego nie. Do dzieła!


 >For your beauty, zalotka<
Służyła mi dosyć długo, jednak część na górze się poluzowała i nie da się tego naprawić. Podkręcała rzęsy, ale nie utrzymywało mi się to długo, teraz chcę spróbować innej i przekonać się czy moje rzęsy są takie oporne czy to wina zalotki. Polecacie jakąś w rozsądnej cenie? :-)

>Lili Lolo, bronzer mineralny South Beach<
Tutaj takie małe oszukaństwo, bo jeszcze go nie zużyłam. Przesypałam zawartość do małego słoiczka, bo niedługo będę się przeprowadzać i kompletnym bezsensem byłoby wożenie papierka :D Tak czy inaczej bronzer jest dosyć delikatny i dobrze, bo odcień wpada w pomarańcz. Wygląda trochę jak brzoskwinia z domieszką brązu. Ciekawy nie powiem. Muszę jeszcze poeksperymentować, czuję, że może nadać się jako róż :-)

>Wibo, lakier do paznokci chic matte nr 1<
Mat faktycznie jest ale na ok 2/3 dni, później się wyświeca, ale i tak nie błyszczy się tak jak standardowy lakier. Nie podobało mi się to, że kiedy tracił mat wtedy lakier robił się automatycznie bardziej trupio fioletowy kiedy jego normalny kolor to róż z domieszką beżu. Dosyć szybko też zgęstniał, ale trzymał się na paznokciach dobre 5 dni. Do tego koloru na pewno nie wrócę, ale już wyczaiłam piękną szarość z tej serii!

>Annabelle Minerals, podkład matujący Golden Fair i Natural Light<
GF to chyba mój odcień! :-) NL też jest ok, ale jednak te żółte tony bardziej podobają mi się na mojej buzi. Bardzo wydajne podkłady. Nie zapychają, dosyć dobrze kryją, utrzymują się ok 6/7 h! Na początku rzeczywiście są matowe, ale ten efekt nie utrzymuje się długo jednak nie mam im tego za złe. Mam ochotę na pełnowymiarowe opakowanie, ale jeszcze nie wiem którą wersję wybrać. Matującą czy kryjącą? :-)

>Wibo, boom boom mascara<
Skleja rzęsy, grudkuje się, osypuje już praktycznie od samego początku, później już jest tylko gorzej. Po dwóch miesiącach jest nie do użycia, chociaż się nie kończy. Zawiodłam się.

>Editt cosmetics, zmywacz do paznokci ziołowy z pokrzywą<
Błagam, nie kupujcie go! Jest okrutnie niewydajny. Tragicznie się mazia. Z jasnymi odcieniami jeszcze jako tako sobie radzi natomiast z ciemnymi to już jest jakaś tragedia.


 >Marsylskie, mydełko magnolia i kwiat herbaty<
Dosyć przyjemny zapach, na początku lekko duszący. Przy częstym używaniu trochę przesusza dłonie.

>Tołpa, dermo body cellulite serum<
Łoo! Uwielbiam je :-) Przy regularnym stosowaniu, jako takiej diecie i lekkich ćwiczeniach rzeczywiście odchudza :D Ładnie napina skórę i naprawdę pomaga pozbyć się cellulitu! Najlepsze serum jakie dotąd używałam, jedynym minusem jest cena, która jest kosmiczna. Nawet na promocji.

>Bi~es, Spirit of nature<
Kopia Elizabeth Arden-Green Tea. Zapach jest taki sam. Świeży i orzeźwiający. Niestety minusem jest utrzymywanie się. Nie wiem czy bardziej nie opłaca się kupić "prawdziwej" wersji, bo jej cena wcale nie jest mocno wygórowana, a może zapach dłużej by pozostał :-)

>Isana, dezodorant w spreju fresh<
Kolejna kopia zapachu :D Dokładne odwzorowanie zapachu dezo Nivei! Rewelacyjnie niska cena (ok 3 zł!) i rzeczywiście niezła ochrona. Chociaż podejrzewam, że w lecie może nie wystarczyć. Jenak jak na razie w użyciu kolejne opakowanie (i jeszcze jedno w zapasach, jakoś tak wyszło :D)

>Eveline, suchy olejek do ciała<
Niby fajne opakowanie, bo sprej, ale bardzo niepraktyczne. Trzeba było najpierw się całą spsikać i dopiero później można było się smarować. Innego sposobu nie było, bo inaczej butelka wyślizgiwała się z rąk a aplikator nie chciał współpracować. Ja butelkę i tak odkręcałam. Co do samego olejku - niezły! Nawet skład :D Rzeczywiście wysoko olej arganowy. Stosowałam go w zimie i skóra była na prawdę nawilżona :-) czasami dodawałam go do kąpieli, żeby później już nie musieć się bawić i ta opcja fajnie się sprawdzała!


>Barwa Ziołowa, szampon tatarako-chmielowy<
Dobrze oczyszczał włosy, ale jednak wolę wersję rumiankową. Do tej już raczej nie wrócę ;-)

>Love 2 mix organic, szampon i żel pod prysznic bambus i mandarynka<
Najlepszy szampon jaki używałam! Będzie recenzja, musi być :D

>Planeta Organica, Africa maska z 15% zawartością oleju awokado<
Moje włosy ją uwielbiały! Też będzie recenzja :D


>Prokudent, nić dentystyczna miętowa<
Tak się cieszę, że ją zużyłam, że muszę Wam ją pokazać :D Plusami była niska cena i smak, który rzeczywiście był wyczuwalny. Na minus było to, że strasznie tak jakby szarpała (?) dziąsła. Nie mam porównania z innymi nićmi, ale wydaje mi się, że to przez jej słabą jakość tak się zachowywała, wypróbuję inną i wtedy się przekonam

>Normaclin<
Maść od p. Dermatolog. Miałam używać jej rano punktowo, ale wychodziło różnie. Nie raz zdarzyło mi się nakładać na prawie całą twarz. Krzywdy nie robiła. Nie wysuszała skóry, ale jakoś tam odrobinę leczyła, jednak nie do tego stopnia żeby kupić ją ponownie.

>Epiduo<
Kolejna maść od lekarza. Wysuszała twarz, jeżeli używałam jej dużo lub zbyt często, ale też nie zauważyłam, żeby jakoś spektakularnie pomogła mi pozbyć się zaskórników zamkniętych. Chyba muszę spróbować kwasów. Nie kupię jej ponownie tym bardziej że kosztowała aż 35 zł.

>Alterra, SOS pomadka do ust<
Równie dobra jak wersja rumiankowa, tylko mniej wydajna.

>tibelly, płatki kosmetyczne<
To chyba są płatki z netto. Naprawdę dobre, nie rozwarstwiają się, nie pozostawiają "cićków" :D i są tanie

>Green Pharmacy, płyn micelarny owies<
W moim odczuciu odrobinę gorszy niż wersja rumiankowa, nie wiem dlaczego tak się dzieje, skoro skład różni się jedynie tym jednym składnikiem. Nie mniej dalej jest w porządku. Skład bardziej naturalny, cena przystępna, a wydajność w sam raz

>Rival de loop, tonik<
Kupiłam go po recenzji kosmetykoholiczki, która bardzo się z nim polubiła. Kupiłam go też ze względu na kwas salicylowy w składzie, który jest już na czwartym miejscu i muszę powiedzieć, że jak na tonik za piątkę jest fenomenalny! Wydaje mi się, że kiedy go używałam stan cery odrobinę mi się poprawił. Zużyję jeszcze jedno opakowanie i wtedy zobaczę czy faktycznie tak było.

>Sylveco, żel rumiankowy<
Niesamowicie cieszyłam się kiedy udało mi się go kupić! Bardzo wydajny, starczył mi na pół roku. Zapach był bardzo delikatny, tak jak jego działanie :-) Nie wysuszał, nie ściągał skóry, ale przy tym bardzo dobrze oczyszczał. Na pewno kupię wersję tymiankową, a do wersji rumiankowej jeszcze pewnie też wrócę

>Algo, algi<
Wydajne, tanie, śmierdzące, ale działające! Przy regularnym używaniu udało mi się między innymi dzięki nim poprawić stan cery, więc jeśli gdzieś je spotkacie, to polecam :-)

>Montagne Jeunesse face food, maseczka z algami<
Kupiłam i dopiero później zorientowałam się, że fajne składniki są po zapachu, ale i tak nie żałuję. Zauważyłam, że moja cera świetnie reaguje na maseczki z glinką białą, a ta ją posiada. Powiem szczerze, że maseczka zaskoczyła mnie pozytywnie. Wydaje mi się, że zredukowała minimalnie wydzielanie sebum. Ponadto na pewno udało mi się pozbyć kilku wyprysków. Jestem ciekawa innych maseczek tej serii :-)

Konieeec! :D Miałyście coś z moich zużyć? 
// nie mam pojęcia, dlaczego jakość zdjęć jest taka fatalna. Chyba blogger sobie coś "poprawił"

33 komentarze:

  1. Sporo produktów, nic nie miałam :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Love2mix bambusowego jeszcze nie mialam, ale stoi w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że powinnaś być zadowolona :-)

      Usuń
  3. Rumiankowy żel Sylveco tak średnio mi spasował- polecam Biolaven :-) Czekam z niecierpliwością na recenzję szamponu Love2Mix :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biolaven troszkę mnie kusi, trzeba będzie spróbować :-)

      Usuń
  4. Epiduo zasiało taki zamęt na mojej twarzy, że skończyło się na sterydach... A z reszty rzeczy znam podkład z Annabelle- z tego co pamiętam używałam Golden light i bardzo sobie chwaliłam- latem planuję powrót. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej to niedobrze! mam nadzieję, że mnie uda się wyleczyć buzię bez sterydów. Ja także planuję powrót do Annabellek, ale dopiero kiedy wykończę podkład który mam obecnie ;-)

      Usuń
  5. Nie miałam nic z Twojego denka, ale ten szampon Love 2 mix organic mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  6. tusz boom boom też mnie rozczarował ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładne denko! Serum z Tołpy na pewno wezmę pod uwagę, ciężko jest znaleźć dobry kosmetyk modelujący ciało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to serum zaskoczyło niesamowicie pozytywnie! Także gorąco polecam :-)

      Usuń
  8. Moje rzęsy są jak do nieba i nie potrzebuję ich podkręcać, a tuszu używam na jedną warstwę. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczęściara! moje są proste jak druty :<

      Usuń
  9. Miałam tonik ale no... to już wiesz :D Cieszę się, że się sprawdził :)
    Uwielbiam denka ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę wykończyłaś. Ja szukam aktualnie takiej malutkiej zalotki, bez tej bocznej "oprawy". Niszczy mi ona wcześniej zrobiony makijaż, poza tym nie mogę dosięgnąć do rzęs w kącikach. Wiem, że MAC taką ma, ale nie widzi mi się wydawać tyle kasy na zalotkę :p Jeśli chodzi o takie tradycyjne, to mam z Avonu i dobrze podkręca (oprócz tego dojeżdżania do kącików) i moje rzęsy się w takim stanie trzymają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję za polecenie, jeśli będę miała dostęp do avonu to chętnie skorzystam i zaopatrzę się w zalotkę :-)

      Usuń
  11. Ja też ostatnio polubiłam kosmetyki od Tołpy :D Są super

    OdpowiedzUsuń
  12. ja lubię dezodoranty Isany i dobrze mi służą :) pomadki z Alterry są moimi ulubionymi

    OdpowiedzUsuń
  13. Coraz więcej słyszę o tych kosmetykach tołpy, jeszcze nie miałam okazji sprawdzić żadnego kosmetyku.
    Zalotki też poszukuję, bo rzęsy mam długie ale są ja druty proste nie podkręcone :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie mamy taki sam kłopot z rzęsami, długie, ale niestety proste :<

      Usuń
  14. Podzielam zdanie o zmywaczu :/ Fatalny !!

    OdpowiedzUsuń
  15. Sporo tego, gratuluję zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Aaaale duże denko! :D
    Annabelle Minerals posiadam i jestem z niego ogromnie zadowolona - formuła matująca spisuje się nawet w krajach arabskich ;>
    Mam zakupiony też rumiankowy żel do twarzy, ale jeszcze nie zaczęłam go używać, bo kończę stary, Nivei - mam nadzieję, że też będę z niego zadowolona jak Ty :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ładne denko :)
    Tusz wibo wszyscy chwalą , a tu proszę, muszę w końcu go kupić i wypróbować na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie też myślałam, że będzie fajny, ale niestety kruszy się od samego początku a po miesiącu jest już praktycznie do wyrzucenia :(

      Usuń
  18. sporo zużyć :) miałam nić z rossmanna i mi tak samo nie podpasowała, raniła dziąsła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo! to jednak nie jestem taką niezdarą, która nie potrafi korzystać z nici :D

      Usuń
  19. U mnie ta maskara z Wibo też się nie spisała zbyt dobrze. Musiałam się sporo namachać, żeby cokolwiek było widać, a rzęsy i tak były sklejone. Nie polecam na pewno dziewczynom z krótkimi i rzadkimi rzęsami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja nie polecę też dziewczynom z długimi, prostymi i rzadkimi ;-)

      Usuń
  20. Miałam jedynie olejek z Eveline, który był dramatyczny. Pompka się zacinała, opryskiwała wszystko naokoło, a sam olejek zostawiał obrzydliwie tłusta warstwę. Nie wiem czy tylko u mnie tak działał czy co, bo producent nazwał go suchym olejkiem...

    OdpowiedzUsuń