Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tołpa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tołpa. Pokaż wszystkie posty

03 lipca, 2015

Ulubieńcy "półrocza"


Początkowo mieli być ulubieńcy wiosny, ale jakoś się tak przedłużyło, więc będą półroczni. Co miesięcznych nie mam sensu robić, bo nie kupuję aż tylu kosmetyków ;-) Chociaż tacy byliby pewnie łatwiejsi w ogarnięciu, bo zebrać wszystkie fajności z 6 miesięcy było ciężko. Aczkolwiek w końcu się udało!



 Annabelle Minerals; podkład matujący, golden fair - nie mogę się doczekać aż zamówię pełnowymiarowe opakowanie. Dobrze kryje, lekko matowi i utrzymuje się cały dzień. 



Miyo; bronzer - nie mam drugiego kosmetyku kolorowego, który by tak pięknie pachniał :D Nadaje ładną opaleniznę bez pomarańczowych tonów i bez drobinek, jest całkowicie matowy! Dobrze napigmentowany, a mimo to chyba jeszcze z nim nie przesadziłam


Manhattan; soft mat lip cream, 31s - piękny łososiowo-brzoskwiniowo-różowy kolor. Nadaje makijażowi świeżości i lekkości. Nie wysusza ust, ale potrafi podkreślić suche skórki. Trzyma się dosyć krótko, bo ok 2h, ale żeby go nałożyć nie potrzeba lusterka.


BarryM; magic lipstick, genie - sławna zielona szminka, która na ustach wygląda na mocną malinę z odrobiną czerwieni. Trzyma się wyjątkowo długo i wytrzymuje nawet jedzenie czy picie.


Essie; lakier do paznokci, a list - wierzcie lub nie, ale to mój pierwszy czerwony lakier :D Pokochałam go od razu! Piękna czerwień z odcieniem malinowym. Za każdym razem kiedy mam go na paznokciach dostaję komplement! Serio! Kolejny czerwony lakier który kupię będzie koniecznie z domieszką różu, bo takie podobają mi się najbardziej.



Poezja; zmywacz do paznokci, rumiankowy - jedyny zmywacz który nie śmierdzi, a nawet wręcz przeciwnie! Kosztuje jedynie 1,5 a ma aż 60ml pojemności, więc wychodzi chyba najtaniej ze wszystkich dostępnych zmywaczy na rynku. Nie wysusza mi płytki i świetnie radzi sobie ze zmywaniem jasnych jak i ciemnych lakierów.


Invisibobble; gumki do włosów, royal blue + crystal clear - producent obiecuje, że gumki starczają na rok. Holly shit ma rację! Co prawda niebieska pękła mi jakiś czas temu, ale używałam jej znacznie częściej niż przezroczystej (która też już jest nadłamana, ale ma prawo, bo kończy się data przydatności do zużycia :D). Na milion procent kupię kolejne, tylko teraz zastanawiam się nad kolorem :D


Alterra; emulsja do mycia twarzy, granat + aloes - uwielbiam obie, bo działają podobnie (jeśli nie identycznie) może wersja aloesowa lepiej domywa makijaż, ale tylko odrobinkę. Dodatkowo nie wysuszają twarzy i nie pozostawiają uczucia ściągnięcia. Ponadto ładnie delikatnie pachną.


Sylveco; żel do twarzy, rumiankowy - nim makijażu nie zmywałam, bo ma kwas salicylowy w składzie. Delikatnie oczyszcza, jest bardzo wydajny i ładnie pachnie. Niestety nie pomaga w walce z wypryskami, ale chętnie wypróbuję wersję tymiankową


Green Pharmacy; płyn micelarny, rumiankowy - świetnie zmywa makijaż, nie podrażnia, nie szczypie, nie wysusza, jest tani i ma dobry skład. Wersję z owsem polubiłam mniej

Rival de Loop; tonik nawilżający - dzięki niemu polubiłam toniki, mam wrażenie, że polepszyła mi się cera. Kosztuje grosze, więc polecam wypróbować. Ja do niego jeszcze na pewno wrócę. 


Bioluxe; krem do twarzy, awokado + zielona herbata - kolejne świetne produkty za grosze. Awokado jest kremem dedykowanym na noc i rzeczywiście jest bardziej treściwy niż ten z zieloną herbatą, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby stosować go też na dzień. Jedynie wersja z zieloną herbatą różni się tym, że szybciej się wchłania. Kremy mają bardzo dobry skład i niezmiernie cieszy mnie to, że po długiej przerwie wróciły do sprzedaży 



Bania Agafii; maseczka oczyszczająca, dziegciowa - następny fenomen tani jak barszcz ♥! Zauważyłam, że maseczki z białą glinką w składzie świetnie działają na moją problematyczną cerę. Pachnie trochę jak męskie perfumy, ale mnie to nie przeszkadza zupełnie. Zaczerwienienia są złagodzone, a powstałe wypryski łatwiej i szybciej się goją



Sylveco; peeling, oczyszczający - peeling jest na bazie korundu, który jest również moim ulubieńcem. Ten jednak jest szybszy w użyciu. Mnie zapach przypadł do gustu, ale wiem, że wiele osób na niego narzeka. Produkt jest wzbogacony w olejek z drzewa herbacianego, który świetnie działa na moją cerę. Poza tym jest ogromnie wydajny, boję się, że nie zdążę zużyć go przed końcem terminu



Sylveco; pomadka do ust, z peelingiem - uratowała mi usta, których nie dało się nawilżyć niczym. Teraz stosuję ją tylko jako peeling. To takie dwa w jednym peelingujemy i od razu nawilżamy usta. Drobinki cukru trzcinowego są dosyć liczne. Wiem, że znowu gro osób narzeka na niewydajność. Ja jednak nie mogę się przyłączyć do tej grupy. Według mnie jest w porządku. Pomadka ma też krótki termin do zużycia, więc myślę, że wydajność jest odpowiednia.



Bioluxe; krem do rąk, oliwkowy - szybko wchłania się całkowicie, ma świetny skład, pięknie pachnie, nadaje się też do ujarzmiania elektryzujących się włosów, jest tani, dobrze nawilża i  ma małą pojemność, która zmieści się nawet do malutkiej torebki


Green Pharmacy; krem do rąk, arganowy - wchłania się nieco wolniej niż bioluxe, ale zostawia przyjemną warstwę nawilżającą, która po jakimś czasie wchłania się całkowicie, ładnie pachnie i jest tani


Tołpa; serum antycellulitowe - genialne serum! na prawdę działa. zaskoczyło mnie tym niesamowicie! Pachnie męsko i nawet lubię ten zapach. Widocznie zmniejszyło cellulit i ujędrniło skórę, szkoda tylko, że jest tak nieziemsko drogie


Petal Fresh organics; balsam do ciała i rąk, cytrusy i aloes - pisałam już o nim osobną recenzję tutaj. Dodam jeszcze tylko, że cudownie łagodzi poparzoną słońcem skórę. Dzięki niemu poparzenie zeszło szybciej, a i skóra się nie łuszczyła


Love 2 mix organic; szampon i żel, mandarynka i bambus - (chyba) najlepszy szampon jaki kiedykolwiek miałam. Kidy miałam czas jedynie umyć włosy to spokojnie mogłam liczyć na niego i wiedziałam, że nawet bez odżywki będą wyglądać dobrze. Mam nadzieję, że uda mi się go jeszcze kupić, bo słyszałam, że mają wycofać wersję z papryczką (z którą aż tak się nie polubiłam) i nie wiem czy nie jeszcze innych wersji


Planeta Organica; maska do włosów, awokado - moje włosy bardzo lubią awokado i tę maskę również polubiły. Poza pięknym zapachem, który na włosach się niestety nie utrzymuje maska ma też inne super właściwości. Świetnie nawilża, wygładza włosy, jest wydajna, ma dobry skład i niewiele kosztuje.



Eco Lab; balsam do włosów, awokado - znowu ten owoc, ale moje włosy na prawdę go lubią! :D super sprawdza się po myciu. końcówki są ładnie wygładzone i nawilżone. Przed myciem nie daje takiego spektakularnego efektu jak na świeżo umytych włosach. Dobry skład, piękny zapach, pompka, grafika i cena przemawiają do kolejnych zakupów 



Eco Lab; mgiełka do włosów, prostująca - dawno nie prostowałam włosów, ale myślę, że rzeczywiście może przedłużać trwałość prostowania. Ma dodatkową termoochronę. Sama z siebie włosów niestety nie prostuje, ale przy suszeniu suszarką już tak :-) jednak polubiłam ją za to, że jako jedyna mgiełka bez silikonów potrafi tak wygładzić włosy i sprawić, że będą błyszczące i sypkie. W dodatku zapach pozostaje mi na włosach (na których nie trzyma się praktycznie nic!) i już nie raz dostałam komplement, że włosy mi pięknie pachną :-) Co prawda jest nieco droższa, ale i tak prawdopodobnie do niej wrócę



Bioelixire; serum do końcówek, arganowe - dobrze zabezpiecza końcówki, fajnie je wygładza, nie wysusza i jest tanie. Jestem usatysfakcjonowana. 


A co u Was ostatnio się sprawdziło? :-)

10 czerwca, 2015

Projekt denko #4 i #5

Miało być co miesiąc, ale nie wyszło. Poza tym na blogu wieje nudą, bo jednak znowu denko. Ciągle obiecuję sobie, że będzie więcej włosów. Ostatnio też zagłębiłam się w tematyce pielęgnacji twarzy, ale jakoś nie mogę się zabrać do pisania. Trudno. Może znajdą się osoby które lubią denka tak jak ja :D Uzbierała się kolejna pełna siata. Wydaje mi się, że w czerwcu nie będzie co pokazywać, bo zapasy mi się powolutku kończą :-) ale to się jeszcze zobaczy! Obecnie powinnam się uczyć, ale oczywiście nie mogę normalnie usiąść nad książkami. Ja tam wolę się pozamartwiać studiami. Mam ogromnie skrajne pomysły co do wyboru kierunku. Też tak miałyście? :D 
Dobrze, odstresuję się trochę i przypomnę sobie co lubiłam w poszczególnych kosmetykach a czego nie. Do dzieła!


 >For your beauty, zalotka<
Służyła mi dosyć długo, jednak część na górze się poluzowała i nie da się tego naprawić. Podkręcała rzęsy, ale nie utrzymywało mi się to długo, teraz chcę spróbować innej i przekonać się czy moje rzęsy są takie oporne czy to wina zalotki. Polecacie jakąś w rozsądnej cenie? :-)

>Lili Lolo, bronzer mineralny South Beach<
Tutaj takie małe oszukaństwo, bo jeszcze go nie zużyłam. Przesypałam zawartość do małego słoiczka, bo niedługo będę się przeprowadzać i kompletnym bezsensem byłoby wożenie papierka :D Tak czy inaczej bronzer jest dosyć delikatny i dobrze, bo odcień wpada w pomarańcz. Wygląda trochę jak brzoskwinia z domieszką brązu. Ciekawy nie powiem. Muszę jeszcze poeksperymentować, czuję, że może nadać się jako róż :-)

>Wibo, lakier do paznokci chic matte nr 1<
Mat faktycznie jest ale na ok 2/3 dni, później się wyświeca, ale i tak nie błyszczy się tak jak standardowy lakier. Nie podobało mi się to, że kiedy tracił mat wtedy lakier robił się automatycznie bardziej trupio fioletowy kiedy jego normalny kolor to róż z domieszką beżu. Dosyć szybko też zgęstniał, ale trzymał się na paznokciach dobre 5 dni. Do tego koloru na pewno nie wrócę, ale już wyczaiłam piękną szarość z tej serii!

>Annabelle Minerals, podkład matujący Golden Fair i Natural Light<
GF to chyba mój odcień! :-) NL też jest ok, ale jednak te żółte tony bardziej podobają mi się na mojej buzi. Bardzo wydajne podkłady. Nie zapychają, dosyć dobrze kryją, utrzymują się ok 6/7 h! Na początku rzeczywiście są matowe, ale ten efekt nie utrzymuje się długo jednak nie mam im tego za złe. Mam ochotę na pełnowymiarowe opakowanie, ale jeszcze nie wiem którą wersję wybrać. Matującą czy kryjącą? :-)

>Wibo, boom boom mascara<
Skleja rzęsy, grudkuje się, osypuje już praktycznie od samego początku, później już jest tylko gorzej. Po dwóch miesiącach jest nie do użycia, chociaż się nie kończy. Zawiodłam się.

>Editt cosmetics, zmywacz do paznokci ziołowy z pokrzywą<
Błagam, nie kupujcie go! Jest okrutnie niewydajny. Tragicznie się mazia. Z jasnymi odcieniami jeszcze jako tako sobie radzi natomiast z ciemnymi to już jest jakaś tragedia.


 >Marsylskie, mydełko magnolia i kwiat herbaty<
Dosyć przyjemny zapach, na początku lekko duszący. Przy częstym używaniu trochę przesusza dłonie.

>Tołpa, dermo body cellulite serum<
Łoo! Uwielbiam je :-) Przy regularnym stosowaniu, jako takiej diecie i lekkich ćwiczeniach rzeczywiście odchudza :D Ładnie napina skórę i naprawdę pomaga pozbyć się cellulitu! Najlepsze serum jakie dotąd używałam, jedynym minusem jest cena, która jest kosmiczna. Nawet na promocji.

>Bi~es, Spirit of nature<
Kopia Elizabeth Arden-Green Tea. Zapach jest taki sam. Świeży i orzeźwiający. Niestety minusem jest utrzymywanie się. Nie wiem czy bardziej nie opłaca się kupić "prawdziwej" wersji, bo jej cena wcale nie jest mocno wygórowana, a może zapach dłużej by pozostał :-)

>Isana, dezodorant w spreju fresh<
Kolejna kopia zapachu :D Dokładne odwzorowanie zapachu dezo Nivei! Rewelacyjnie niska cena (ok 3 zł!) i rzeczywiście niezła ochrona. Chociaż podejrzewam, że w lecie może nie wystarczyć. Jenak jak na razie w użyciu kolejne opakowanie (i jeszcze jedno w zapasach, jakoś tak wyszło :D)

>Eveline, suchy olejek do ciała<
Niby fajne opakowanie, bo sprej, ale bardzo niepraktyczne. Trzeba było najpierw się całą spsikać i dopiero później można było się smarować. Innego sposobu nie było, bo inaczej butelka wyślizgiwała się z rąk a aplikator nie chciał współpracować. Ja butelkę i tak odkręcałam. Co do samego olejku - niezły! Nawet skład :D Rzeczywiście wysoko olej arganowy. Stosowałam go w zimie i skóra była na prawdę nawilżona :-) czasami dodawałam go do kąpieli, żeby później już nie musieć się bawić i ta opcja fajnie się sprawdzała!


>Barwa Ziołowa, szampon tatarako-chmielowy<
Dobrze oczyszczał włosy, ale jednak wolę wersję rumiankową. Do tej już raczej nie wrócę ;-)

>Love 2 mix organic, szampon i żel pod prysznic bambus i mandarynka<
Najlepszy szampon jaki używałam! Będzie recenzja, musi być :D

>Planeta Organica, Africa maska z 15% zawartością oleju awokado<
Moje włosy ją uwielbiały! Też będzie recenzja :D


>Prokudent, nić dentystyczna miętowa<
Tak się cieszę, że ją zużyłam, że muszę Wam ją pokazać :D Plusami była niska cena i smak, który rzeczywiście był wyczuwalny. Na minus było to, że strasznie tak jakby szarpała (?) dziąsła. Nie mam porównania z innymi nićmi, ale wydaje mi się, że to przez jej słabą jakość tak się zachowywała, wypróbuję inną i wtedy się przekonam

>Normaclin<
Maść od p. Dermatolog. Miałam używać jej rano punktowo, ale wychodziło różnie. Nie raz zdarzyło mi się nakładać na prawie całą twarz. Krzywdy nie robiła. Nie wysuszała skóry, ale jakoś tam odrobinę leczyła, jednak nie do tego stopnia żeby kupić ją ponownie.

>Epiduo<
Kolejna maść od lekarza. Wysuszała twarz, jeżeli używałam jej dużo lub zbyt często, ale też nie zauważyłam, żeby jakoś spektakularnie pomogła mi pozbyć się zaskórników zamkniętych. Chyba muszę spróbować kwasów. Nie kupię jej ponownie tym bardziej że kosztowała aż 35 zł.

>Alterra, SOS pomadka do ust<
Równie dobra jak wersja rumiankowa, tylko mniej wydajna.

>tibelly, płatki kosmetyczne<
To chyba są płatki z netto. Naprawdę dobre, nie rozwarstwiają się, nie pozostawiają "cićków" :D i są tanie

>Green Pharmacy, płyn micelarny owies<
W moim odczuciu odrobinę gorszy niż wersja rumiankowa, nie wiem dlaczego tak się dzieje, skoro skład różni się jedynie tym jednym składnikiem. Nie mniej dalej jest w porządku. Skład bardziej naturalny, cena przystępna, a wydajność w sam raz

>Rival de loop, tonik<
Kupiłam go po recenzji kosmetykoholiczki, która bardzo się z nim polubiła. Kupiłam go też ze względu na kwas salicylowy w składzie, który jest już na czwartym miejscu i muszę powiedzieć, że jak na tonik za piątkę jest fenomenalny! Wydaje mi się, że kiedy go używałam stan cery odrobinę mi się poprawił. Zużyję jeszcze jedno opakowanie i wtedy zobaczę czy faktycznie tak było.

>Sylveco, żel rumiankowy<
Niesamowicie cieszyłam się kiedy udało mi się go kupić! Bardzo wydajny, starczył mi na pół roku. Zapach był bardzo delikatny, tak jak jego działanie :-) Nie wysuszał, nie ściągał skóry, ale przy tym bardzo dobrze oczyszczał. Na pewno kupię wersję tymiankową, a do wersji rumiankowej jeszcze pewnie też wrócę

>Algo, algi<
Wydajne, tanie, śmierdzące, ale działające! Przy regularnym używaniu udało mi się między innymi dzięki nim poprawić stan cery, więc jeśli gdzieś je spotkacie, to polecam :-)

>Montagne Jeunesse face food, maseczka z algami<
Kupiłam i dopiero później zorientowałam się, że fajne składniki są po zapachu, ale i tak nie żałuję. Zauważyłam, że moja cera świetnie reaguje na maseczki z glinką białą, a ta ją posiada. Powiem szczerze, że maseczka zaskoczyła mnie pozytywnie. Wydaje mi się, że zredukowała minimalnie wydzielanie sebum. Ponadto na pewno udało mi się pozbyć kilku wyprysków. Jestem ciekawa innych maseczek tej serii :-)

Konieeec! :D Miałyście coś z moich zużyć? 
// nie mam pojęcia, dlaczego jakość zdjęć jest taka fatalna. Chyba blogger sobie coś "poprawił"

20 stycznia, 2015

Dermedic | Tołpa - płyn micelarny

Jutro tylko próbna matura z polskiego, więc nadrabiam wpis z zeszłego tygodnia! Postanowiłam opisać dwa płyny, które już jakiś czas temu zużyłam. A dwa na raz dlatego, że niewiele się od siebie różnią :-)



Zacznę od płynu od Dermedic, bo jego pierwszego zaczęłam używać
Opakowanie mi się podoba, minimalistyczny dizajn. Lubię! Wygodny aplikator, nic się nie marnuje. Płyn jest wydajny, używałam go ok 2 miesiące. Z tego co się orientuję w regularnej cenie żądają sobie za niego horrendalną sumkę (bo aż 25zł!), jednak na promo się opłaca. Można kupić za ok 10 zł. Nieźle. Dostępny w SP, więc dla mnie z dostępnością nieciekawie. Skład jest w porządku, jednak osoby nietolerujące pegów, nie mają czego tutaj szukać. Dla moich oczu był delikatny, nie podrażniał. Makijaż zmywał bez zarzutu.


Opakowanie Tołpy jest równie ładne, ale mniej praktyczne, bo nie widać ile płynu zostało. Aplikator ten sam. Wydajność również podobna. Trochę tańszy w regularnej cenie, ale nie orientuję się czy są na niego jakieś promocje. Chyba jest dostępny w Rossmannie, więc może tam. Dostępność wg mnie lepsza. Do składu nie mogę się przyczepić, kilka ekstraktów :-) Nie piekł w oczy, a makijaż był zmyty. Zapach jest wspaniały, taki dzieciowy, ale wiem, że nie każdemu taki zapach odpowiada. Poza tym nie wiem czy jest to najszczęśliwszy pomysł, zazwyczaj to właśnie zapachy uczulają. Mnie jednak nie przeszkadzał.

Który wolisz? :-)

30 grudnia, 2014

Projekt denko

Chciałam pisać raz w tygodniu, a wychodzi na to, że piszę raz w miesiącu. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej. Jakoś ostatnio nie mogę się do tego zabrać. Nie mam też weny, więc na pierwszy ogień idzie projekt denko. Jak już wspominałam staram się nie kupować kosmetyków, a zużywać to co mam i nawet mi to idzie, bo torebka jest znowu pełna, a minął tylko miesiąc.


> Domowe recepty, odżywcza maska do włosów suchych i rozdwajających <
Myślałam, że będzie bardziej wydajna, używałam jej jakieś 4 miesiące. 500 ml w dobrej cenie ok 20 zł. Piękny świeży zapach, ale niestety włosów nie dociążała tak jakbym tego chciała. Mimo iż w składzie są praktycznie same oleje, ekstrakty i substancja zakwaszająca, którą moje włosy lubią to nie kupię ponownie.

> Receptury babci Agafii, maska drożdżowa <
Czy tylko mnie ten zapach nie przypadł do gustu? :-) nie lubię słodkich woni, więc pewnie dlatego. Legendarna maska która leżała u mnie chyba rok, żeby doczekać się napoczęcia. Pokładałam w niej ogromne nadzieje co do szybszego wzrostu włosów. Gapa jestem, bo nie zmierzyłam włosów przed i po, ale na pewno powoduje wysyp bejbików i nie podrażnia skalpu! Czy faktycznie ten wzrost przyspiesza to nie wiem, ale przy samych obserwacjach bez dowodów wydaje mi się, że tak. Ładny skład, ale na długości nie działała cudów, nie widziałam nawet nawilżenia. 




> Tołpa, spa eco relax odprężający krem-serum do masażu <
Typowo męski zapach, więc jeśli nie lubicie to na starcie odradzam. Przy regularnym stosowaniu skóra była jędrna, natomiast jako smarowidło do nawilżania to to się nie nadaje, bo czasami miałam wrażenie, że skórę mam suchą. Nie kupię.

> Bebeauty, sól do kąpieli odświeżająca <
Jak to pachniało! Zapłaciłam za nią jakieś 3 zł oczywiście w Biedronce. Na kąpiel wystarczały mi 2 nakrętki, więc tym samym wydajna, bo wystarczyła mi na niecały rok. Rzeczywiście zapach odświeżał, tak jakby budził, ale nie oziębiał tak jak zapach mięty. Kupię jeszcze na pewno!

> Masło shea 100% <
Super na suche miejsca na ciele, super na skórki wokół paznokci, super jako baza olejowa do babeczek do kąpieli, super pod oczy, super na przesuszoną twarz, super wydajny, super tani, super nawilżający, super trouper. Pewnie kupię

> Dzikie drzewko, masło shea <
Jejku zapach jest jakby arbuzowy, cudny! Skład jest nienaganny, same masła, oleje, wit E i zapach. Tłuścioch niesamowity, ale skóra jest taaaka mięciutka po nim że ahh! Próbkę dostałam od Kasi :-)

> Clean Hands, żel antybakteryjny z aloesem <
Super jest mieć coś takiego w torebce/plecaku. A już tym bardziej na wakacjach. Ręce się nie kleiły, ale konsystencja była bardzo rzadka, więc żel nie był super wydajny. Kosztuje ok 5 zł w rossmannie, teraz wyszła jeszcze inna wersja.


> Pierre Rene, puder matujący z minerałami i jojobą <
Lekko kryje, matuje na ok 2h. Jest wydajny, ale nakładany gąbeczką jest pomarańczowy na twarzy. Przy nakładaniu pędzlem tego efektu na szczęście nie ma, ale która nosi pędzle ze sobą? Opakowanie spadło mi raz i do końca żywota musiałam wspomagać się recepturką, żeby był w całości. Sam puder wyszedł z tego wypadku bez szwanku. Fajna szufladka na gąbeczkę i lusterko po "drugiej" stronie, ale w moim wypadku bezużyteczne.



> Nail Tek I, odżywka do paznokci <
Tutaj. Tę resztkę wyrzucam, bo zgęstniała

> Poezja, zmywacz do paznokci z wit F i olejkiem rumiankowym <
Najlepszy jaki do tej pory miałam. W końcu jakiś zmywacz który nie śmierdzi, ten jest posunięty o krok dalej i pachnie! Za 60 ml zapłaciłam 1,2 zł - interes życia - bardzo wydajny, nie rozmazuje lakieru po całych paluchach. Nie niszczy mi paznokci, a dodatkowo olejek rozjaśnia ewentualne przebarwienia. Kupię!




> Cleanic, płatki kosmetyczne <
Już nie przywiązuję wielkiej uwagi do płatków. Jakiś czas temu uważałam, że te są najlepsze, ale teraz ważne jest dla mnie to, żeby były tanie, było ich dużo i miały obszyte brzegi, żeby się nie rozwarstwiały. Te nie spełniają jednego kryterium - ceny. Na promocji się opłaca, więc jeśli będzie okazja to pewnie nabędę.

> Sylveco, łagodzący krem pod oczy <
To były tylko 2ml a używałam go chyba przez dwa tygodnie! Dobrze nawilżający, może przy regularnym stosowaniu cienie i obrzęki by się zmniejszyły, wierzyłabym w to. Skład taki jak lubię. Zastanawiam się nad pełnowymiarowym opakowaniem, bo przydałoby się w coś takiego zaopatrzyć. Lata już nie te. (Chociaż sąsiad zapytał ostatnio czy kończę gimnazjum, a pani w szkole na korytarzu zapytała czy jestem z pierwszej klasy! Hehe)

> Alterra, pomadka rumiankowa <
To już moje trzecie opakowanie i na pewno nie ostatnie :-) 


> Green pharmacy, płyn micelarny rumianek <
Genialny! cena jest niska bo kosztuje ok 13 zł za 0,5 l! można go dostać w naturze i na razie nigdzie indziej go niestety nie widziałam. Zmywa cały makijaż, nie pieni się na twarzy, nie podrażnia oczu, nie klei się. Jest bezzapachowy i wydajny. Poza tym skład mi się podoba. Kupię ponownie!

> Alterra, emulsja oczyszczająca <
Na jej temat też zrobię osobny post, bo sobie na to zasłużyła. Nachodziłam się za nią niesamowicie, ale warto było.

> Alepia, mydło aleppo 25 % <
Niegdyś ulubieniec, mam zamiar zrobić o nim osobny post, więc nie chcę zdradzać wielu szczegółów. Jesteś ciekawa? ;-) Zapłaciłam 30 zł w mydlarni, a mydło wystarczyło mi na ponad rok codziennego używania!

Znowu mi wyszedł tasiemiec, a i tak nie powiedziałam wszystkiego co chciałam. Zastanawiam się nad publikowaniem takiego posta co miesiąc. Co sądzisz? :-) 

13 lipca, 2014

Tołpa: spa eco, vitality - orzeźwiający peeling-maska

Peeling - maska? Ciekawe! 
Kiedy dostałam paczę z kosmetykami Tołpy w oczy od razu rzuciły mi się dwa pojemniki. Jednym z nich było właśnie to cudo.




Jak przeczytałam jakie olejki eteryczne wchodzą w skład tego produktu, pomyślałam: ale to musi pięknie pachnieć! Niestety, cytryna wybija się dosyć znacząco i przez to zapach nie jest tak kuszący jak mogłoby się wydawać na początku. Zapach kostki do wc. Co do konsystencji - tutaj nie mam zastrzeżeń. Faktycznie jest to coś między maską a peelingiem. Rzeczywiście drobinki są dosyć mocno wyczuwalne bo jest ich dużo, ale według mnie można byłoby używać do codziennego peelingowania, bo drobinki piasku polinezyskiego wulkanicznego i soli morskiej są bardzo drobne. Ładny skład, jest kilka olejów, wosk pszczeli i ekstrakt z torfu :) Działanie jest w porządku, dobrze peelinguje i ładnie wygładza. Uważajcie tylko na niego kiedy golicie nogi! Gdyby zapach był inny chętnie bym do niego wracała.

Dziękuję firmie Tołpa za możliwość przetestowania produktu. Fakt, że dostałam go za darmo nie wpłynął na moją opinię.