Nie mam w zwyczaju robić dużych jednorazowych zakupów. Jakoś zawsze wolę rozłożyć wydatki na kilka zakupów, żeby nie doznawać szoku ile pieniędzy inwestuję w kosmetyki. Zatem dzisiaj pora na podsumowanie tych czteromiesięcznych.
Po powrocie z Niemiec stwierdziłam, że jednak nie kupiłam aż tak dużo. W zasadzie jak rozdałam część to już na serio jest tego troszkę. Dlatego zrobiłam dodatkowo zakupy w polskich drogeriach i złożyłam zamówienie na ezebrze. Najśmieszniejsze jest to, że i tak brakuje mi jeszcze kilku kosmetyków :D Wiecznie czegoś potrzebuję, a portfel się niestety sam nie uzupełnia! A szkoda.
Balei nigdy za wiele! Wszystkie zapachy są piękne! Co prawda nie utrzymują się długo na skórze, a kremowe wersje wcale nie pielęgnują, to natura blogerki kazała mi je wszystkie wpakować do koszyka. Nie żałuję! /0,55e/
W końcu w tym roku udało mi się odwiedzić Lush'a! Cóż to za cudowny sklep. Zauważyłam, że żadna osoba nie wychodziła stamtąd z pustymi rękoma :D Ja skusiłam się na klasyczny Comforter i na razie podziwiam i wącham. Koszt /ok 7e/
W niemieckim Rossie zaopatrzyłam się w jagodową piankę do golenia /ok 1e/, nową wersję szamponu Alterry /ok 2e/, małą maskę Swiss O Par /ok 1e/ i maseczkę firmy Aok /ok 2e/. Maseczka jest na bazie białej glinki, więc powinna być okej. Tym bardziej, że reszta składu jest w porządku. Jedynie co mnie zaskoczyło to fakt, że nie ma w niej nic aloesowego, a w sklepie gdy czytałam skład byłam przekonana, że tak było. Najwidoczniej zmyliła mnie szata graficzna :D
W rodzimym kupiłam samoopalacz do jasnej karnacji /ok 10zł/, oliwkę BDFM, której zapomniałam umieścić na zdjęciu /ok 12zł/, Adasiowy antyperspirant /ok 10zł/, gumki sprężynki FYB /ok 5zł/, ale już mogę powiedzieć, że za bardzo ich nie polecam. To tworzywo jest bardzo miękkie, przez co gorzej trzymają.
Kontynuując. Konturówkę Lovely nr 1 /ok 10zł/, tusz Maybelline /ok 17zł/ oraz zalotkę firmy Ellite /ok 15zł/. W SuperPharm zaopatrzyłam się w krople do oczu /ok 15zł/, które tego lata uratowały mnie i jeszcze kilka innych osób :D. Teraz przeskakujemy do DM'u, w którym prócz żeli, upolowałam puder mineralny Alverde /ok 4e/ i pomadkę ochronną BeeNatural /ok 2e/.
W drogerii Endorphine kupiłam dwie wcierki. Jantar i Seboravit /ok 8zł/szt/, który dorwałam już w nowej butelce. Wydaje mi się, że będzie dało się używać!
Na wizycie kontrolnej u mojej Pani Dermatolog stwierdziłyśmy, że wypróbuję mniej podrażniającą maść - Acnelec /ok 20zł/, bez nadtlenku benzoilu, ale również z adapalenem. Na pojedyncze zmiany został mi przepisany Aknemycin /ok 35zł/. Dodatkowo vit PP /ok 5zł/szt/.
I na sam koniec zamówienie internetowe. Henna Refectocil nr 3 /ok 15zł/, kupiłam ją głównie ze względu na siostrę, której sama grafitowa henna nie pasuje. Wydaje mi się, że nawet sam brąz byłby dla niej odpowiedni, bo ten odcień nie ma rudych tonów. Pastę cukrową /ok 10zł/ kupiłam z ciekawości. Już długo za mną chodziła. Najpierw w planach miałam woskarkę z paskami, ale koniec końców padło na pastę do której, jak producent twierdzi, pasków nie trzeba. Wpadło również trochę kolorówki mimo zbliżającej się promocji w Rossmannie. Wierzcie lub nie, ale kupiłam moją pierwszą paletę cieni :D /ok 15zł/. Ja za kolorówką specjalnie nie przepadam, ale coraz bardziej ciągnie mnie w jej stronę, więc postanowiłam nauczyć się malować cieniami! Dorzuciłam też dwie sztuki kredek z GR nr 10 i 12 /ok 10zł/ i jedną pomadkę w płynie nr 3 /ok 20zł/. Ostatnimi czasy na te kosmetyki jest taki hype, że chwilami boję się otworzyć lodówkę, żeby mi czasem stamtąd nie wyskoczyły. Chociaż! Jeszcze kilka odcieni bym u siebie widziała :D
I to by było na tyle. A ja już robię kolejną listę zakupów.
Co ostatnio sobie kupiłyście lub macie zamiar kupić? :-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą for your beauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą for your beauty. Pokaż wszystkie posty
21 września, 2016
18 kwietnia, 2015
Denko #3
Marcowe denko w połowie kwietnia? Na denko nigdy za późno! Jak zwykle udało mi się skończyć troszkę kolorówki i pielęgnacji. Dzisiaj będzie krótko, mam nadzieję, bo nie jest tego tak dużo jak w zeszłych miesiącach :-)
>Prima, sok z aloesu<
używałam go do płukanek do włosów, ale nie mogłam go używać często, bo puszył włosy. Jeśli jednak stosowałam w miarę w dobrych odstępach czasowych, to włosy były niesamowicie miękkie i gładkie :-) Używałam go również pod olej, ale jakoś spektakularnych efektów przy tym nie zauważyłam. Czasami spryskiwałam suche włosy, żeby je troszkę odżywić. Kupię ponownie, bo za 10zł się opłaca! Następnym razem jeszcze spróbuję stosować go wewnętrznie.
>Batiste, suchy szampon fresh<
duuużo lepszy zapach niż tropical z którym się męczyłam. Bardzo fajnie działał, podnosił włosy u nasady i ratował w kryzysowych sytuacjach. Do tego zapachu pewnie powrócę, ale na razie mam upatrzoną inną wersję.
>E-naturalne, olej z pestek śliwki nierafinowany<
jak to pięknie pachnie! Zupełnie jak olejek migdałowy do ciasta. Mniam! :-) Moje włosy bardzo się z nim polubiły! Były nawilżone i pięknie błyszczały! Cena jednak jest bardzo wysoka, więc zastanowię się nad zakupem, ale gdyby jeszcze przyszłoby mi się z nim zetknąć to z wielką przyjemnością!
>Korund kosmetyczny<
odsypkę tego białego proszku dostałam od Anetki w woreczku strunowym, co wyglądało bardzo ciekawie :D Kiedy wykończę wszystkie peelingi do twarzy które mam, to na pewno do niego powrócę, bo za 100g zapłacę ok 5zł i robię setki peelingów. Bardziej wydajnego kosmetyku w tej grupie chyba nie będę miała. Dodawałam go do żelu lub jakiegoś olejku, kiedy skóra była bardzo sucha. Twarz była tak gładka, że ciągle chciało się jej dotykać. Peeling ten pomagał mi się uporać z zamkniętymi zaskórnikami. Dobry zdzierak! Lubię to.
>For your beauty, pędzel do pudru składany<
nie polecam nikomu, nie spotkałam jeszcze gorszej jakości włosia jak w tym pędzlu. Próbowałam nakładać nim maseczki, ale to mijało się z celem, bo ponad połowa kosmetyku znajdowała się na pędzlu. Leci do kosza w trybie natychmiastowym, nie wiem po co tak długo go trzymałam.
>L'oreal, caresse 03 lovely rose<
mam mieszane uczucia względem niej. Miała bardzo fajną masełkowatą konsystencję, ale widać było pod nią wszystkie suche skórki, a spodziewałam się zupełnie odwrotnego efektu! Zapłaciłam za nią tylko ponad 10zł. Kolor można było stopniować. Jeśli nałożyłam jej dużo to była zbyt chłodna dla mnie, ale jeśli przeciągnęłam nią po ustach, to wtedy kolor był ładny, ale efekt bardzo krótkotrwały. Trzeba byłoby nakładać ją co godzinę, żeby ciągle mieć ją na ustach. Nie wrócimy do siebie.
>Annabelle minerals, podkład mineralny matujący beige light<
bardzo polubiłam ich podkłady i już przymierzam się do zakupu pełnegowymiarowego opakowania, jednakże nie z tym kolorem. Na mojej twarzy najlepiej wyglądała wersja golden. Beige też nie była zła, bo nie miała dużo różowego pigmentu, ale jednak tamta bardziej mi odpowiadała. Co do samego produktu, to byłam bardzo zadowolona. Co prawda trzeba mieć dobrze nawilżoną buzię, bo widać każdą suchą skórkę, ale jeśli zadbałam o odpowiednie nawilżenie, to twarz miała pięknie wyrównany koloryt, krycie było również bardzo przyzwoite. Najlepiej krył przebarwienia i zaczerwienienia, z wypryskami było ciężej, ale też sobie radził. Taka próbka starczyła mi na dosyć długo, więc był również wydajny.
Miałyście może do czynienia z wersjami: matującą i kryjącą? Która była lepsza? :-)
>Essie, pink about it<
piękny cukierkowy, nie za ciemny, nie za jasny, nie za fioletowy, nie zbyt błyszczący róż! Uwielbiałam jego odcień. Z utrzymywaniem się na paznokciach również nie było źle, ok 4/5 dni można się było pokazywać światu, bez wstydu. Lubię jego gruby pędzelek. Jednak strasznie zaczął mi gęstnieć pod koniec, więc musiałam interweniować z rozcieńczaniem. Lubię, lubię, ale jego regularna cena jednak mnie przewyższa.
>Lili lolo, podkład mineralny blondie, warm peach<
obydwa odcienie mi pasowały, wystarczyły na ok po 5 aplikacji, więc nieźle, ale miałam wrażenie, że gorzej kryły niż annabellki. Podkład był bardziej zmielony niż AM, więc podejrzewam, że ten czynnik mógł wpłynąć na krycie. Są też znacznie droższe niż AM, więc chyba przy nich pozostanę.
To już wszyściutko! Kwietniowe denko kwitnie. Jak Wam idzie zużywanie? Chomikujecie czy robicie wiosenne porządki? :-)
Pozdrawiam serdecznie, 0jla.
Subskrybuj:
Posty (Atom)