Znowu! Myślę, że takich długaśnych wpisów nikomu nie chce się czytać, więc postanowiłam, że taki post będę dodawała częściej, za to krótszy. :-) Zatem! Zacznijmy od kolorówki, bo ta też czasami się kończy
>Essence, lashmania reloaded<
Tania maskara. Na początku konsystencja jest trochę rzadka. Tusz szybko nie wysycha. Rzęsy są mięciutkie. Szczoteczka jest bardzo giętka. Wydłuża, lekko pogrubia, ale nie podkręca. Chociaż moje rzęsy mało co podkręca. Nie odbija się, ale niestety się sypie i to jest jej główna wada. Na początku nie jest źle, ale przy miesięcznym zużyciu leci z rzęs jak deszcz z nieba
>Lilibe cosmetics<
Rossmann się poprawił, bo płatki już się nie rozdwajają. Ale i tak są dalej bardzo grube, pochłaniają przez to więcej produktu. Wrócimy do siebie za jakiś czas, żeby znowu ocenić postępy
>bioluxe, organic green tea<
Do wypróbowania skusił mnie wpis Anetki - o ten - i niska cena. Nie istnieje tańszy krem z takim składem! Świetnie zainwestowane kilka złotych (4?!). Już kupiłam inną wersję. Chyba spróbuję też kolejnej i zrobię recenzję porównawczą.
>Propolino, pflegestift<
Pomadka była kupiona w Austrii na targach świątecznych, więc z dostępnością stacjonarną lipnie. Ale w Internetach jest wszystko! Ma świetny skład, same olejki, masła i woski, do tego witaminka E i jeden barwnik. Była troszkę niewydajna bo wystarczyła mi zaledwie na miesiąc. Wszystko pewnie przez to, że miała sporo olejków, które szybko się topiły. Pięknie wyglądała na ustach! Taki błyszczyk, ale w konsystencji pomadki
>Olej z nasion malin<
Recenzowałam go
>Noni care, active-mostuirizing & care rehydrating mask<
Nawilżała, ale podrażniała twarz w miejscach na które ją nakładałam (policzki i nos). Nie wiem o co cho. Czyżby aloes był sprawcą? Przy nakładaniu trochę piekła. Na strefę T wolałam nie ryzykować, bo zawiera oliwę z oliwek.
>Medikomed, zielona glinka z jonami srebra<
Świetna! Okropnie wydajna. Można sobie ją udoskonalać dodając olejki. Mieszać z wieloma półproduktami. Bardzo dobrze oczyszcza. Przyspiesza proces powstawania wyprysków i proces gojenia ich. Wydaje mi się, że nawet odrobinę ograniczyła mi przetłuszczanie :-) Użyłam ją też na skalp, objętość faktycznie była, ale włosy u nasady były trochę tępe i poplątane.
>Green Pharmacy, liquid silk<
Polubiłam tę firmę. Jedwab bez jedwabiu, cóż za gra słowna, oh! Wydajny, jak wszystko na moich włosach :D Wystarczył na 10 miesięcy. Gdyby siostra mi "nie pomogła" zużywałabym go jeszcze teraz. Pięknie pachnie, oprócz funkcji ochronnej włosów od razu je pielęgnuje, bo ma olejki w składzie. Włosy ładnie po nim błyszczą i są gładkie. Opakowanie przecieka, ale pompka jest bez zarzutu.
>Baza organiczna, odżywka do włosów<
Te bazy chyba też osobno opiszę :-)
>Alterra, mydełko pomarańczowe<
Na prawdę wydajne. Nie wysusza, ładnie pachnie. Czuć nutkę pomarańczy, ale zapach typowego mydła też. Mam jeszcze kilka kostek mydeł do zużycia, ale chętnie do tych Alterrowych wrócę. Niska cena i marka przekonuje mnie do ponownego zakupu :-)
>Baza myjąca - hipoalergiczna<
j.w :-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oleje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oleje. Pokaż wszystkie posty
31 stycznia, 2015
05 sierpnia, 2014
chciej lista: włosy {aktualizacja}
w styczniu prezentowałam już taką listę, ale trochę się pozmieniało. więcej wiem na temat tego co ma prawo się u mnie sprawdzić, a co nie. dlatego trzeba było listę odrobinę uaktualnić.
ah, jeszcze bym chciała dużo półproduktów, ale to może już innym razem pokażę.
udało mi się wyeliminować sporo myjadeł (kilka też już przetestowałam), do listy przypałętało się nowe mydełko. w ostatniej liście miałam zapas marzeń na kolejne 10 lat. serio! teraz na ponad 2. najs
ah, jeszcze bym chciała dużo półproduktów, ale to może już innym razem pokażę.
udało mi się wyeliminować sporo myjadeł (kilka też już przetestowałam), do listy przypałętało się nowe mydełko. w ostatniej liście miałam zapas marzeń na kolejne 10 lat. serio! teraz na ponad 2. najs
co do nawilżania w postaci masek, odżywek czy balsamów. kupiłam tylko jedną i większość wymieniłam
grupa olejów. hm, ciężka sprawa. lista jest dłuższa. i to sporo
chętnie przetestuję to cudo na kiju, w którym oleju arganowego jest tyle co kot napłakał. wiem o tym. to jest tylko silikonowe serum do zabezpieczania końców. ot co!
wcierki, jedna przyszła, jedna poszła
wniosek jest krótki i niektórym znany: bądź włosomaniaczką, a portfel nie będzie wypchany.
05 lutego, 2014
Alterra, Olejek z brzozą i pomarańczą
W szkole natłok informacji, ale nie dzisiaj o tym. Albowiem teraz o ulubionym oleju włosowym jesieni '13 mianowicie: Alterra, Birke & Orange.
Dostępność:
Rossmann
Cena:
ok 18 zł na promocji i standardowo ok 24 zł
Pojemność:
100 ml
Zapach:
cudowny! kwaskowaty i lekko słodki zarazem! coś jak haribowe miśki pomarańczowe, mniam!
Konsystencja:
typowo oleista, raczej rzadka
Kolor:
pomarańczowo żółty
Opakowanie:
pompka ułatwia dozowanie produktu, ponadto na górze mamy taki myk z przekręcaniem, które nie pozwoli, aby produkt nam się wylał. szkoda, że nie dołączyli jeszcze jakieś nasadki, ale dostajemy również kartonik. nie ma możliwości żeby pompka sama się przekręciła, więc nic się nie zmarnuje
Wydajność:
mam go od ok sierpnia (używałam co mycie) i została mi jeszcze 1/3 butelki. wydajny!
Informacje na opakowaniu:
Skład:
olej sojowy, olej jojoba, olej z pestek moreli (z upraw organicznych), olej z pestek moreli, oliwa z oliwek, olej z nasion winogron, olej awokado, zapach (skórki pomarańczowej), ekstrakt z liści brzozy, olej z nasion makadamii, ekstrakt z ruszczyka kolczastego, olejek z drzewa słodkiej pomarańczy, olejek ze skórki mandarynki, zapach, ekstrakt z nasion kiwi, olej z owoców rokitnika, witamina E, olejek cytrynowy, olejek limetkowy, olej z nasion słonecznika (z upraw organicznych), olej z nasion słonecznika, ekstrakt z rozmarynu, ekstrakt z rozmarynu, zapach (cytryna), zapach (konwalia), zapach (pelargonia)
dla mnie łał! tym bardziej za tę cenę :-)
Działanie:
- skóra: pod względem cellulitu go nie sprawdzałam, bo cena i pojemność na to nie pozwalają. na takie rzeczy po prostu mi go szkoda, ale co do nawilżenia to sprawdza się bardzo dobrze. skóra jest mięciutka, nawilżona i pachnąca. od czasu do czasu pozwalam sobie na orzeźwienie w ten sposób.- dodatek do masek/maseczek/glinek/kąpieli: j.w
- cera: tutaj nie jestem do końca przekonana, bo przy częstym stosowaniu wyskakują mi białe krosteczki (kaszaki) w okolicach oczu i policzków. Jednak sporadycznie tak jak w przypadku pierwszym sprawdza się fenomenalnie.
- włosy: główna przyczyna zakupu. tak jak mogłyście poczytać w ulubieńcach jesieni. Nakładam go na włosy i nawet na skalp (włosy wcale szybciej się nie przetłuszczają) (na mokro, sucho, z maską, w metodzie miskowej) na ok 2/3 h i po pół roku stosowania jestem w stanie powiedzieć, że moje włosy są w dużo lepszej kondycji i niewątpliwie jest to w dużej mierze jego zasługa. Ponadto są mega miękkie, gładkie, bardziej lejące, sypkie i już się tak nie puszą. Nie zdarzyło mi się też włosów nie domyć. Łatwo zmyć z włosów aplikując łagodny szampon dwukrotnie. Do zabezpieczania również można go używać w takiej formie też sobie go ulubiłam. W sumie nie wiem czy kupię go ponownie, bo moja chciej lista olejowa jest spora, ale jeśli żaden nie spodoba mi się na tyle co ten, to pewnie znów się spotkamy :-)
// niestety nie posiadam zdjęć lepszej jakości, ale myślę, że różnicę da się zauważyć nawet na tych robionych kalkulatorem
03 stycznia, 2014
Olej z nasion malin i truskawek
Dzień dobry!
Tak jak obiecałam recenzuję Wam olejki, które udało mi się zgarnąć w konkursie u Śliwki Robaczywki :)
Na recenzję miałyśmy 2 tygodnie. Ja zwlekałam z nią tak długo, żeby móc jak najbardziej rzetelnie ocenić te produkty. Dzisiaj mija dokładnie ten czas, więc zapraszam do dalszego czytania :)
Możecie je dostać na stronie bliskonatury.pl
Olej z nasion malin (20ml, 14,99 zł)
INCI: Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil
Bardzo interesującą ciekawostką jest to, że olej z pestek malin ma zdolność pochłaniania promieniowania UV (ok 28-50%). Jednak nie zastąpi kremu z filtrem UV ;)
Fani zapachu malin mogą się zawieść gdyż olej ten wcale nimi nie pachnie. Zapachu tego oleju nie do końca jestem w stanie ocenić, ale wyczuwam w nim nutę ziołowo-orzechową, z tym, że nie jest to tak intensywny zapach jak w przypadku masła karite.
Kolor - jasno żółty
Konsystencja jest typowo oleista. Aczkolwiek nie jest tak gęsta jak np: oliwa z oliwek. Jest stanowczo lżejsza i tym samym mniej tłusta.
Zastosowanie olei jest bardzo szerokie. W przypadku "malinowego" nie jest inaczej :)
Do Twarzy
-najbardziej popularne jest stosowanie go bezpośrednio na twarz. (I osoby z tłustą czy mieszaną cerą nie powinny obawiać się przetłuszczania, bo odpowiednio zaaplikowany (na umytą, lekko zwilżoną twarz) wchłania się całkowicie, a ponadto potrafi uregulować nadprodukcję sebum). W tej roli sprawdza się znakomicie, bo łagodzi drobne podrażnienia, przyspiesza gojenie się niedoskonałości czy ranek. Oczywiście dobrze nawilża, ale też rozjaśnia. Nadaje się na noc jak i na dzień (również pod makijaż, oczy i na powieki). Ponadto nie zapycha porów.
-można używać go również jako serum, płyn do zmywania makijażu czy masażu.
Do włosów
-tutaj ciężko ocenić mi efekty, gdyż jest to zbyt krótki okres użytkowania (3 aplikacje). Moje włosy ogólnie pozytywnie reagują na oleje. Są bardziej błyszczące, gładkie i miękkie. W tym przypadku również tak było. Jedyne czego oczekuję od olei to to, aby nie puszyły włosów, ten tego nie robi, więc jestem zadowolona :)
-do zabezpieczania końcówek również dobrze się sprawdza, aczkolwiek radzę używać go na noc, żeby ewentualny nadmiar zdążył się wchłonąć.
-dodatek do masek czy odżywek, dodatkowo zadba o włosy dokładnie nawilżając je :)
Do skórek wokół paznokci
-dobrze sprawdzi się i w tych miejscach, dzięki czemu skórki będą nawilżone i nie trzeba będzie ich wycinać
Do dłoni, stóp i całego ciała
-jeżeli lubicie olejki i oliwki do ciała to polecam wypróbować go również w ten sposób
Olej z nasion truskawek (20ml, 19,99 zł)
INCI: Fragaria Ananassa (Strawberry) Seed Oil
Zapach nieco różni się od "malinowego". Jest również orzechowy, ale bardziej słodki i owocowy.
Barwa jest ciemniejsza i bardziej zielona.
Konsystencja jest taka sama jak w przypadku poprzedniego.
Zastosowanie jest takie samo jak w przypadku tego z pestek malin.
Oba olejki mają praktycznie to samo działanie, ale chyba jednak bardziej spodobał mi się ten z pestek malin, przez ochronę UV ;)
A jak wygląda Wasza przygoda z olejami? Które ulubione? :)
16 sierpnia, 2013
Elfa Green Pharmacy olejek łopianowy
Hei! Ten post jest poświęcony olejkowi z GP w wersji z czerwoną papryką.
Jak widzicie moja butelka jest całkiem zmasakrowana, więc pożyczam zdjęcia z tego wipisu :)
Jak widzicie moja butelka jest całkiem zmasakrowana, więc pożyczam zdjęcia z tego wipisu :)
Cena: 5zł
Pojemność: 100ml
Dostępność: drogerie polskie, drogerie natura
Pojemnik: ciemny, gruby plastik, otwór raczej wygodny wystarczyło przyłożyć palce i można było go aplikować :)
Zapach: bezzapachowy
Konsystencja: dość gęsty
Kolor: bezbarwny
Wydajność: baardzo wydajny, wystarczył na przeszło pół roku, na początku starałam się używać go regularnie (co mycie) później było to mniej więcej 2 razy w tygodniu, zawsze ok 1 łyżeczki
Od producenta / Skład :
Działanie: minimalnie przyspieszył porost włosów, ale za to pojawiło się mnóstwo "baby hair", olejek również wcierałam na tzw. zakola i tam również zaczęły rosnąć mi włosy z czego się ogromnie cieszę! Na długość nałożyłam również parę razy, ale nie było spektakularnych efektów. Olejek nakładałam tylko na skalp od 30min do 12h, więc bardzo różnie. Oczywiście jeżeli macie problem ze skórą głowy to nakładajcie tylko na góra 30 minut 1-2 w tygodniu, tak jak zaleca producent. Nawet jeżeli macie przetłuszczające się włosy to polecam Wam olejki, ponieważ ważne jest nawilżanie skóry głowy, co olejki niewątpliwie robią :)
Jeżeli chcecie zagęścić swoją czuprynę, to bardzo gorąco polecam Wam ten olejek, jednak na super przyspieszenie porostu włosów bym nie liczyła ;)
Używacie olejków do włosów? Jakie są wasze ulubione? :)
13 sierpnia, 2013
babydream pflegeol
Hei! Pokończyło mi się parę kosmetyków, więc w najbliższym czasie zasypię Was recenzjami i dzisiaj też mam dla Was recenzję.
Cena: ok 6zł
Pojemność: 250ml
Dostępność: tylko Rossmann
Pojemnik: strasznie niewygodny otwór, dużo oliwki się wylewa przez co marnuje się, bo nie można wlać jej z powrotem.
Zapach: na początku bardzo przyjemny, taki "dzieciowy" :D ale po 6 miesiącach zaczął zmieniać zapach i zrobił się strasznie nieprzyjemny (może olejek się zepsuł)
Konsystencja: bardzo rzadka
Kolor: lekko żółty
Wydajność: baaardzo wydajny, używałam go przez 7 miesięcy
Od producenta:
Skład: bardzo dobry
Działanie: ja ten olejek stosowałam do: ciała, kąpieli i włosów. Do ciała sprawdził się bardzo dobrze. Nawilżał i odżywiał, ale dosyć długo się wchłaniał. Skóra pozostawała pachnąca i sprężysta. Kiedy nie myłam włosów i nie miałam czasu na smarowanie się wlewałam go trochę do kąpieli. Skóra była także nawilżona, ale nie tak mocno jakbyśmy posmarowały się nim bezpośrednio, z drugiej strony nie trzeba było czekać na wchłonięcie. Włosy zostawiłam na koniec, ponieważ do włosów nie sprawdził się tak dobrze jak do ciała i kąpieli. Olejek nakładałam na włosy różnie, najczęściej na mokro na parę godzin. Trochę trudno było go zmyć z włosów i parę razy kiedy miałam już iść spać okazywało się, że włosy są niedomyte i z powrotem szorowałam do wanny. Bardzo wielkim plusem w olejku jest to, że można nim zabezpieczyć końcówki, oczywiście minimalną ilością, żeby włosy nie były tłuste, tylko wyglądały na nawilżone. Mimo, iż skład był dobry, to olejki tam zawarte moim włosom nie przypadły zbyt mocno do gustu.
A wy próbowałyście tego olejku? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








