Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty

29 września, 2016

ULUBIEŃCY LATA 2016

Tegoroczne lato już niestety przechodzi do historii. Co prawda nie ma jeszcze tej typowej jesieni, ale zauważalne są już niższe temperatury, szczególnie w nocy. Dlatego, żeby umilić sobie to przejście z upałów do kilkunastu stopni postanowiłam przynajmniej powspominać rzeczy, które uwielbiałam podczas kilku zeszłych miesięcy.


Zacznijmy od kosmetyków. 
W tym roku nie miałam czasu na opalanie dlatego wspomagałam się samoopalaczem. Tym razem postawiłam na wersję do jasnej karnacji. Ten wariant minimalizuje ryzyko źle nałożonego produktu, a tym samym smug czy ciemnych placków. Jak samoopalacz, to tylko na nawilżoną skórę. Ja ogromnie polubiłam się z BDFM. Ma piękny dzidziusiowy zapach i świetny skład. Odpowiada mi nawilżenie w postaci oliwek, ale nie stosowałam ich często, bo nigdy nie miałam czasu ani ochoty na czekanie, aż się łaskawie wchłonie. Dlatego kolejnym ulubieńcem jest metoda nakładania. Mianowicie. Wychodząc z kąpieli/prysznica nakładam oliwkę na mokrą skórę po czym odsączam nadmiar wody ręcznikiem. W ten sposób zużywa się mniej produktu i zaoszczędza czas, no i cierpliwość, którą zdecydowanie ja szastać nie mogę.
Krople do oczu już uratowały mnie niejednokrotnie, ale też nie tylko mnie :D Jeżeli pracujecie w zakurzonych pomieszczeniach to pewnie wiecie co to znaczy czuć "piasek" w oczach. Wystarczyły 2 krople i oczy jak nowe! 



Idąc dalej zakurzonymi pomieszczeniami. Skóra i cera też na tym nie korzystają. Dlatego parówki kosmetyczne przed glinką z olejkami eterycznymi to świetny sposób na dodatkowe oczyszczenie. Coraz częściej zaczęłam stosować kremy do rąk. Ostatnio odkryłam ten od Babuszki Agafii o zapachu maliny. Szybko się wchłania, a po umyciu rąk nawilżenie nie znika.
Chyba nie muszę wspominać jak włosy reagują na kurz? Dzięki metodzie OOMO (olej-odżywka-mycie-odżywka) zapominam, że miałam z nim do czynienia.  


Dzięki hybrydom zaoszczędziłam sobie czas, ale przede wszystkim zachowałam paznokcie!



Typowo kolorowych kosmetyków nie lubię używać na upały, bo i tak wszystko spływa. Jednak bibułki matujące przydają się w taki ukrop zawsze! Wibo zdecydowanie dawało radę. Poza tym wyszukane makijaże oczu i tak zazwyczaj kryją się pod okularami, więc wtedy zdecydowanie stawiam na usta. W końcu udało mi się kupić konturówkę Lovely nr 1! Piękny przybrudzony róż, który jest teraz niewątpliwie na topie. W dodatku produkt jest mięciutki, ale nie migruje po twarzy, dzięki czemu świetnie się rozprowadza i nie przesusza nadmiernie ust mimo iż wykończenie jest matowe.


Jeżeli chodzi o akcesoria i gadżety to zdecydowanie od nowa zakochałam się w gumkach sprężynkach. Kilka razy nie miałam ich pod ręką i zostało mi użyć tej zwykłej. Dopiero wtedy doceniłam kabelki stu procentach.
Kolejną rzeczą o której świetności sobie przypomniałam to zalotka. Dopiero przy podkręceniu rzęs widać u mnie ich rzeczywistą długość. Moje z natury są proste jak druty, a niektóre nawet mają czelność rosnąć w dół :D
Pilniczek szklany zdecydowanie zasługuje na miejsce w ulubieńcach. Niby taka przyziemna rzecz, ale już nie wyobrażam sobie kupować tych papierowych przy których na dłuższą metę rozdwajają mi się paznokcie. W dodatku ten pilniczek nigdy się "nie kończy". 
Ogromnie też doceniłam pędzel do nakładania masek. Kiedyś uważałam to za zbędny gadżet, który tylko "pożera" produkt. Teraz już poluję na kolejny egzemplarz.
Następna ultra przyziemna rzecz to maszynki do golenia. Jednak maszynka maszynce nie równa. Pewnie nie tylko ja tak uważam. Te kupiłam w drogerii Muller, bo sytuacja mnie do tego zmusiła (ooo! jak dobrze :D), w dodatku kosztują kilka złotych! Dzięki nim mogę golić się nawet po ciemku i bez zacinania #sprawdzoneinfo, a ten pasek naprawdę działa i to od początku do końca użytkowania maszynki! Skóra jest bardziej gładka, a podrażnienia nie występują.
Na koniec rzecz niekosmetyczna. Mianowicie słuchawki. Co prawda taki gadżet powinien się znaleźć w ulubieńcach życia, ale chciałam polecić konkretny model. Odkąd zaczęłam używać słuchawek z gumowymi zakończeniami to nie chcę już żadnych innych. Ciężko takie znaleźć! I żeby jeszcze miały porządne pasmo częstotliwości, to już w ogóle graniczy z cudem. Moje są firmy Philips, dokładny model to Extra Bass.


W sferze jedzeniowej odkryłam pyszną herbatę firmy King's Crown - Sonne Afrikos. Koniecznie spróbujcie! Najlepsza herbata jaką piłam! A kiedy "coś by się zjadło" sięgałam po gumy do żucia Airwaves z sokiem z czarnej porzeczki.

Muzykę znowu umieściłam w małej playliście. Jeżeli macie ochotę to tutaj możecie posłuchać kilkunastu piosenek. Gdyby nie to, że studia wydłużają wakacje o wrzesień to nie miałabym do polecenia żadnego serialu, bo w poprzednie miesiące nie miałam nawet na to czasu. Zatem ostatni miesiąc wakacji umilały mi Miodowe Lata. Niektóre kwestie znam już na pamięć, a mimo to się nie nudzą.

A Wy z czym polubiłyście się tego lata? :-)

17 czerwca, 2016

ULUBIEŃCY WIOSNY

Wielkimi krokami zbliża się do nas kalendarzowe lato. Najbardziej przytłaczający jest fakt, że też niedługo znowu będzie robiło się coraz szybciej ciemno. Najważniejsze, że będzie w miarę ciepło. Bo jestem z natury ciepłolubna. Wracając do tematu. Ten artykuł planowałam już na koniec maja, ale jakoś się poprzestawiało. Przeprowadzka, zgubiona karta pamięci, słabe baterie z aparatu, załatwianie praktyk, koniec semestru i sesja. Wszystko na raz. Teraz też nie jest lepiej, a później to będzie już tylko gorzej, bo w planach mam wakacyjną pracę.Grunt to dobre nastawienie! :D



Od zeszłych ulubieńców kupiłam sporo kosmetyków, ale tylko kilka z nich zasługuje na to miano. Zdecydowanie więcej rzeczy lajfstajlowych sobie upodobałam :-)


Calypso natural demake-up sponge - to moje drugie opakowanie. Kupiłam je głównie dla wygody na zajęcia i przypomniałam sobie jak fajnie się ich używało. Maseczki z glinek zmywają się migusiem!

Isana, suchy szampon - zdecydowanie lepszy niż te biedronkowe, ale chyba nie lepszy niż Batiste. Jednak też dużo tańszy. Na promocji można kupić go nawet za piątaka. A to już wielki plus. Przyjemny świeży, nieprzytłaczający zapach. Biały osad, można dobrze wyczesać, nawet z ciemnych włosów. Przetrzymuje świeżość włosów o ponad pół dnia.


Elmex, pasta do zębów - w tym momencie śmieję się sama z siebie, ale! Nie podejrzewałam, że pasta ma aż takie znaczenie. Moje zęby ogólnie są mocne, wielgaśne, ale po ostatniej wizycie u dentysty stały się okropnie nadwrażliwe! Już po kilku dniach stosowania zauważyłam poprawę. A przy myciu efekt jest natychmiastowy. Jestem ciekawa tej pomarańczowej wersji, bo to była najlepiej wydana dycha w tym sezonie.

Joanna Rzepa, wcierka do włosów - do dzisiaj używam tego aplikatora, a na więcej szczegółów zapraszam tutaj.

Kulpol L-102, wcierka do włosów - również zapraszam na osobny wpis po więcej.


Refectocil, 1.1 grafitowy - poświęciłam jej już osobny artykuł dlatego wszystkich ciekawych odsyłam tam. Jeśli chcecie dowiedzieć się też czegoś ogólnie o hennowaniu, to na pewno tam znajdziecie odpowiedź.

Annabelle Minerals, podkład matujący Golden Fair - mam w planach cały artykuł o tych minerałach, jednak już teraz muszę powiedzieć, że je uwielbiam! Zdrowa, ale gdzie nie gdzie przebarwiona czy zaczerwieniona skóra wygląda pod nim cudownie. W strefie T gdzie mam najwięcej niedoskonałości również się sprawdza, ale wiadomo, że żaden podkład na zaskórnikach zamkniętych pod światło nie wygląda korzystnie, więc nie będę ukrywać, że z tym jest inaczej. Krycie jest bardzo dobre, ale ten produkt trzeba nakładać warstwami, żeby nie było ciastka. Mat na mojej tłustej cerze utrzymuje się do 3 godzin.

Manhattan, soft matt lip cream 53M - kończy mi się moja ulubiona pomadka w płynie i zostałam poniekąd zmuszona do używania innych. Kolor ma ciepłe tony, ja dopatrzyłam się w nim lekkiej koralowej brzoskwini wpadającej lekko w ceglasty pomarańcz. Nawet nie sądziłam, że potrafię użyć tylu epitetów na raz. Przyjemny zapach i budyniowa konsystencja. Mat moim zdaniem jest pół średni, a mimo to i tak podkreśla suche skórki. Jednak kolor jest wart poprawek. Twarz wygląda od razu bardziej świeżo.



Taką pośrednią rzeczą będzie moja kuracja siemieniem lnianym. Tutaj opisałam wszystkie moje spostrzeżenia.



Przechodząc do lejfstajlowych rzeczy zaczniemy od oklein, które służą mi jako tło do zdjęć. Kosztują naprawdę niewiele, a za każdym razem można wybrać inny motyw. Najlepiej sprawdzają mi się te w odcieniach szarości, bo są najbardziej uniwersalne.


Jeśli macie problemy z organizacją to na pewno przydadzą Wam się różnego rodzaju woreczki. Moje są w różnych kolorach i wzorach, co jest dodatkową korzyścią. Zawsze lepiej wygląda niż woreczki strunowe. 


Następną przyziemną rzeczą jest kalendarz miesięczny. Za każdym razem korzystam z tych, które tworzy Iwona z Archistacji. Wystarczy drukarka i tusz, nawet nie musi być kolorowy, bo kalendarze są utrzymane w kolorach czerni i bieli. Kolejna rzecz, która ułatwia organizację i motywuje do pracy.

Moje stopy są bardzo wrażliwe, dlatego wkładki i paski żelowe mam zamontowane już w prawie każdych butach, ale spokojnie, nie mam ich dużo. W zależności od butów stosuję albo paski albo podpiętki. Dostaniecie je na allegro nawet do 2 zł z przesyłką, gdzie w obuwniczych czy drogeriach potrafią kosztować 5 razy tyle, albo i więcej.

Słońce zaczyna coraz częściej świecić, wiec i ja częściej ubieram okulary. Jednak zawsze kiedy lądowały luzem w torebce były porysowane. Odkąd używam tego pięknego różowego etui z H&M, które dostałam na urodziny w zeszłym roku, już nie mam tego problemu.



Jakiego ręcznika używacie do odsączania nadmiaru wody z włosów? Bo ja tej koszulki bawełnianej ze zdjęcia. Dzięki niej moje włosy mam wrażenie, że mniej się puszą. Dodatkowo nie niszczą się, bo bawełna jest bardzo delikatnym materiałem. Myślę, że to kolejny pomysł na jakiś artykuł :-)

Na wiosnę stacje telewizyjne wprowadzają nowe sezony seriali, ale też nowe produkcje. Ze swojej strony chciałam polecić kolejny sezon O mnie się nie martw i nowy jedno sezonowy Bodo. Chyba jako jedyna nie zobaczyłam słynnej Gry o tron, ale im więcej osób o niej mówi tym bardziej nie chce mi się jej oglądać. 

Tym razem nie skleiłam playlisty. Chciałam polecić głównie:
- Iggy Azalea "Team" i cały album "Trap gold"
- DNCE "Cake by the ocean", które wpadło rzutem na taśmę, bo katuję ją dopiero kilka dni.


Co Wam spodobało się podczas wiosny? :-)

10 marca, 2016

ULUBIEŃCY ZIMY

Z utęsknieniem czekam na słońce, ćwierkające ptaszki o poranku i 15 stopni. Jestem bardzo niecierpliwa i już dosyć mam zimowych kurtek i butów, które tylko utrudniają życie. Mam nadzieję, że chociaż wraz z kalendarzową wiosną rzeczywiście ona nastąpi, chociaż nie zdziwi mnie śnieg na Wielkanoc :D Tak czy siak, ja postanowiłam już zakończyć przygodę z tegoroczną zimą i prezentuję Wam moich ulubieńców właśnie z tego okresu :-)

Generalnym punktem grudnia był mój pierwszy własny kosmetyczny kalendarz adwentowy, który zawierał codzienny przepis na domowy kosmetyk. Włożyłam w niego sporo pracy i jeszcze więcej czasu, ale koniec końców jestem z niego zadowolona, a przede wszystkim dumna! :-)


Alterra, krem pod oczy z białą herbatą i bio winogronami - może nie chodzi tutaj konkretnie o ten krem, bo nie zauważyłam mocnego nawilżenia, jednak przez cienką warstwę kremu spojrzenie wcześnie rano jest obudzone i wygląda dużo świeżej. Dzięki niemu przypomniałam sobie jak przyjemnie używa się dodatkowego nawilżenia pod oczy 

Zrób Sobie Krem, glinka biała - fantastyczna! wystarczy 30 minut żeby zaczerwienienia ewidentnie zbladły. Dobrze działa również na drobne wypryski. Jest na tyle delikatna, że nigdy nie zdarzyło mi się, żeby mnie podrażniła czy wysuszyła


Baht&Body Works, żel antybakteryjny midnight pomegranate - niesamowicie wydajny, pięknie pachnący i użyteczny w kryzysowych sytuacjach kiedy nie można umyć rąk. Zapach jest tak intensywny, że czasami używałam go zamiast perfum, rozcierając odrobinę na nadgarstkach czy za uszami.

Lovely, matowy top coat - na zeszłej wielkiej promocji rosmanna kupiłam kilka lakierów i top. Szczerze mówiąc zastanawiałam się nad nim, a lakiery starannie wyselekcjonowane wrzucałam po kolei do koszyka i co się okazało? Że top wypada najlepiej z tych zakupów :D Wystarczy maźnąć paznokcie cieniutką warstewką i po kilku minutach możemy się cieszyć matowymi paznokciami do czasu aż lakier nie wymaga zmycia lub my nie chcemy zmienić koloru

Essie, lakier do paznokci "a list" - UWAGA! lakier komplementogenny! Seriously, nigdy nie dostałam tak wielu komplementów na temat lakieru jak na jego. Dosłownie za każdym razem, ktoś go chwalił. I tak jak zarzekałam się, że nie kupię essie w regularnej cenie, to chyba dla tego koloru będę zmuszona zrobić wyjątek. Najpiękniejsza czerwień życia


EcoLab, mgiełka do włosów prostująca - najlepsza naturalna odżywka do spryskiwania. Efekt prostych włosów rzeczywiście utrzymuje się dłużej. Niestety samoistnie włosów nie prostuje. Jednak polubiłam ją głównie za efekt jaki zostawia na włosach. Jeśli lubicie sypkie i gładkie włosy, to ta odzywka jest dla Was. A powiedzmy sobie szczerze, kto takich nie lubi? :D

Przechodząc powoli do akcesoriów:
Gumki sprężynki - nie są to oryginalne invisi, akurat mam partię która pochodzi z rossa i mam wrażenie, że są mniej wytrzymałe i szybciej tracą swoje właściwości do skurczania się. Jednak nie zmienia to faktu, że już praktycznie nie używam materiałowych gumek

Gumki recepturki - włosomaniaczki w tym momencie zgrzytają zębami i mają ochotę mnie zjeść, ale zanim mnie zlinczujecie pozwólcie, że się wytłumaczę :D Moje włosy mocno się przerzedziły i to już doskonale wiecie. Żadna gumka nie chce trzymać się na cienkim jak mysi ogonek końcu włosów. Tylko recepturki są w stanie utrzymać mi warkocz. Obiecuję, że jak tylko włosy zgęstnieją i będą trzymać się na nich zwykłe gumeczki, to je odstawię ;-)


Pędzelek do nakładania - np maseczek czy kwasów do czego ja właśnie go używałam. Odkąd go używam już nie mam problemu z nałożeniem równej warstwy maski. Kosztuje dosłownie 2/3 zł, a uprzyjemnia te zabiegi jeszcze bardziej

Ikea, miarki - tak jak już wspomniałam na początku, bez nich kalendarz raczej ciężko byłoby mi stworzyć. Praktycznie do każdego przepisu używałam ich kilka razy

Tiger, opaska kosmetyczna - na zajęcia potrzebujemy coraz więcej sprzętu kosmetologicznego. Na początku była potrzebna opaska. Chyba wszystkie dziewczyny zaopatrzyły się w rossmannie, ale moja Żydowska część się we mnie odezwała i postanowiłam znaleźć tańszą i oto jest! Piękna różowa opaska. Ułatwia maseczkowanie czy kwaszenie. Szczególnie pomocna jest wtedy, kiedy mam umyte włosy, a chcę zrobić coś na twarzy. Teraz już nie muszę, aż tak uważać czy się pobrudzę czy nie. Opaska świetnie się pierze. 

PLEJLISTA muzyki której najczęściej słuchałam w zimie :-)

Nie jest tego dużo. Teraz będę robić zdjęcia rzeczy, które bardzo polubię, więc dużo łatwiej będzie mi napisać taki post przy następnym końcu pory roku. Może w innych ulubieńcach pojawi się dodatkowa kategoria niż tylko kosmetyki, akcesoria i muzyka. Przynajmniej mam taką nadzieję. Co umilało Wam zimowe poranki czy wieczory? 

pozdrawiam 0jla :-)


20 czerwca, 2014

ulubieńcy wiosny

(nie)stety wiosna nas opuszcza, więc wypadałoby podzielić się ulubionymi rzeczami.

KOSMETYKI:

-kolorówka
Matowy błyszczyk (taki paradoks) Extra Lasting Lip Gloss, Lovely (01) - udało mi się wymienić nim na spotkaniu z Anetką (:*) jego konsystencja jest dosyć płynna. kolor cudownie zastyga. na razie najtrwalszy produkt do ust z jakim miałam do czynienia. całkowicie matowe wykończenie. zdecydowanie przebija mojego dotychczasowego ulubieńca z essence. najlepszy komplement jaki za niego zebrałam, brzmiał: 
- Ola, ale Ty masz idealne usta! takie gładziutkie, o jaa!
- pokaż pokaż! :o

Żelowy cień Color Tattoo 24h, Maybelline (40-pernament taupe) - czy ktoś używa go w ogóle zgodnie z przeznaczeniem? :D śmiem wątpić. na początku myślałam: no nie... jak ja się mam tym pomalować? jednak po czasie doszłam do zadowalającej (na razie) mnie wprawy i rzeczywiście może to wyglądać naturalnie. nie znoszę efektu namalowanych brwi (który niestety często nieświadomie sobie fundowałam). nie opanowałam go jeszcze do perfekcji, ale z każdym nałożeniem podoba mi się coraz bardziej. zimne tony (które niewątpliwie posiada) zdecydowanie nadają się dla chłodnych blondynek. lubię to!

Pędzelek do brwi/eyelinera + spiralka, Sunshade Minerals - bez nich byłabym człowiekeim bez brwi. nie ufam człowiekom bez brwi. recenzję pełnego zestawu który posiadam, na pewno również się pojawi :)

-pielęgnacja

Mydło Aleppo (25%), Savon d'Alepp - niewyjściowy wygląd ale za to jakie działanie! mam go już taaak długo i dopiero teraz jakoś poczułam do niego miłość. cudownie oczyszcza. nawet lekki krem bb, puder, kredka czy nawet tusz mu niestraszny! jest to chyba najbardziej wydajny produkt do mycia twarzy z jakim miałam styczność. używam go już ok 9 miesięcy a zostało mi jeszcze na ok 4-5 miesięcy. radzi sobie też z myciem włosów. są później przyjemne w dotyku. żaden nalot na nich nie zostaje. 

Benzacne (100mg/g), Takeda Pharma - już nie pamiętam u kogo i nie pamiętam gdzie przeczytałam komentarz który brzmiał mniej więcej: to jest mocniejsza wersja effaclar'u duo tylko, że bardziej wysusza. nikogo chyba nie zdziwi, że następnego dnia stałam już w kolejce w aptece. dosyć długo chodził mi po głowie, ale komentarz sprawił, że wiedziałam, że to ten czas w którym musi się znaleźć w domu. zapytam tylko siebie: dlaczego tak późno?! moja twarz w przeciągu tygodnia wyglądała po stokroć lepiej. na pewno więcej przybliżę o nim w pielęgnacji twarzy. 

Olej z nasion truskawek - trzy kropelki wystarczą, żeby nawilżyć buźkę. dodawałam do peelingów, masek i bezpośrednio na twarz. co najważniejsze nie zauważyłam żeby zapychał. zapachem przypomina olej po frytkach, nie jest źle, przyzwyczaiłam się. sprawdza się też przy zabezpieczaniu końcówek i olejowaniu. 

Sok z aloesu, Prima - super sprawdził się pod olej, dobrze nawilżył włosy i ukoił podrażniony skalp. z płukanek z niego też byłam zadowolona, jednak znam lepsze :-)

Oliwa z oliwek, Casa de Azeite - odratowała przesuszone włosy, które dostały odwyk od olejowania u Krakusów (<3). Zdecydowanie polecam średnio porowatym w stronę porowatości wysokiej. cienkim, rzadkim i suchym włosom. cudo!

-zapach

Mgiełka do ciała, Avon (lawenda i rumianek) - niestety niedostępna, chyba najlepsza wersja zapachowa. bardzo orzeźwiająca i mocno ziołowa. świetna na coraz cieplejsze dni

DODATEK

zawsze znajdowały się tutaj już kategorie "ubraniowe", jednak pozostaję w temacie kosmetycznym.
tarka do stóp, Fuss Wohl - dzięki takim rzeczom moje stopy wyglądają przyzwoicie. dobrze ściera zrogowaciały naskórek kosztuje grosze i "działa" długo.

PIOSENKA
Kim Cesarion - Undressed 
Milky Chance - Stolen Dance

FILM
bat fyrst let mi tejk e selfi
Amaro i Olma, taka parka <3
nie ma filmu, jest program rozrywkowo kulinarny: Hells kitchen i Top Chef. lovelove

INNE
twarożek krakowski / serek wiejski piątnica + prażona pszenica auchan = o mniam! <3

Co przykuło Twoją uwagę w miesiącach wiosennych? I jak czujesz się z faktem, że praktycznie mamy wakacje? :D

22 marca, 2014

ulubieńcy zimy

Jako, że wiosna do nas zawitała, pora podsumować zeszłą porę roku. Ulubieńcy zimy to taka mała Marzanna :D

Kosmetyki:
- kolorówka
mogłabym kolejny raz pokazać to samo, ale po co? ;)


- pielęgnacja
samoopalacz SunOzon - lubię być opalona, więc samoopalacz w zimie to takie fejkowe słońce. bardzo dobry, tani samoopalacz, który już po jednej aplikacji powoduje ładne przyciemnienie skóry, jeżeli nie rozsmarowujemy go byle jak, to mamy pewność, że nie zostawi żadnych smug, nie trzeba też rozsmarowywać go mega dokładnie a i tak żadne plamy nam nie powstaną

glinka zielona Fitokosmetik - meeega wydajna i cena w stosunku wydajności jest śmieszna. z jednego woreczka robię ponad 20 masek. co do działania, nie zauważymy jakiegoś nie wiadomo jak wielkiego oczyszczenia po pierwszym użyciu, ale myślę, że po miesiącu można podejrzewać ją o to działanie. 

żel do zmęczonych nóg - nie myślałam, że taki kosmetyk kiedykolwiek znajdzie się w ulubieńcach, ale jednak to nastąpiło. kiedy dużo chodziłam, wieczorem nogi wchodziły mi do. wystarczyło posmarować! w dodatku to łagodne uczucie chłodzenia. ten żel pomaga mi nawet na zakwasy i bóle "reumatyczne". jestem w ciężkim szoku.

batiste suchy szampon - po nieudanym (jednak) romansie z pudrem dla dzieci, postanowiłam wypróbować kultowy batiste. udało mi się kupić go na promocji, więc tym bardziej. nie dostałam po nim łupieżu, więc już na stracie ma plusa, nie podrażnia. kolejny plus. co do zapachu, tutaj jestem w sumie neutralna, najpierw nie podobał mi się w ogóle, z czasem już mi tak nie przeszkadzał, ale nadal fiołki to nie są. bardzo łatwo można go wyczesać, a ponadto lekko unosi włosy u nasady, co przy moim przyklapie jest porządane


- zapach
PRET A PORTER


- lakier
essie we're in it together, cudowny cukierkowy róż, po 2 dniach końcówki się ścierają, ale po tygodniu paznokcie są w niezmienionym stanie. 


Dodatek:
rękawiczki h&m

Muzyka:
w tej porze uzbierało się sporo fajnych piosenek, więc podlinkuję playlistę
+zdecydowanie  :D

Film:
Igrzyska Śmierci - chociaż widziałam już kilkakrotnie, zimą znowu chętnie obejrzałam. pewnie będę wracać nie raz. chociaż teraz może zdecyduję się na koleją ich część :)


Inne:
napój drożdżowy, który u mnie powoduje przyrost 2 cm w trzy tygodnie!

Jak tam Wasi ulubieńcy? :)

06 stycznia, 2014

(Mocno spóźnieni) Ulubieńcy jesieni

I to tak porządnie :D
Na co drugim blogu można było przeczytać podsumowania roku, a ja przypomniałam sobie, że nie zrobiłam jeszcze jesiennych ulubieńców! Nie przedłużając dłużej.

Kosmetyki:
-kolorówka 



od lewej:
Krem bb, U20 - w zeszłych ulubieńcach również się znalazł. Szykuję jego pełną recenzję, bo czuję, że pojawi się tutaj jeszcze nie raz :)

Lip Cream, Essence - moją opinię możecie przeczytać TU

Korektor, Avon - to już moje drugie opakowanie tego korektora. Dobrze kryje, nie podkreśla suchych skórek, ani nie wysusza. Kolor jest odpowiedni, "nie gryzie" się z kolorem podkładu.

Balsam do ust, Einstein - bajecznie leczy usta, wystarczy nałożyć warstwę ze 3 razy w ciągu dnia i usta są "jak nowe" :D wydaje mi się, że jest porównywalny z Carmexem w działaniu, bo na pewno nie w cenie. Einstein kosztuje ok 2zł a Carmex aż 10 ;)

Top Coat, Golden Rose - przedłuża trwałość lakieru i przyspiesza wysychanie, dodatkowo paznokcie ładnie się błyszczą.

Kredka do brwi, Avon - niestety już niedostępna w regularnej sprzedaży. Idealna, trzyma się cały dzień, posiada chłodny odcień. Posiada w sumie wszystko czego potrzebuję :)

Get Big Lashes (volume curl), Essence - kolejny raz znajduje się w ulubieńcach, został wycofany, ale powróci w innym opakowaniu, więc już nie mam się o co martwić.

-pielęgnacja



od lewej:
Olejek Pomarańcza i Brzoza, Alterra - również przymierzam się do osobnej recenzji. Kupiłam go już dosyć dawno, a dopiero ostatnio moje włosy polubiły się z nim tak fest! :D Błyszczą, są miękkie, bardziej lejące, sypkie, gładkie i nie puszą się. Wszystko co najlepsze :)

Czarna glinka z Morza Martwego, Fitokosmetik - cały wywód na temat tej glinki przeczytacie TUTAJ

Olejek z drzewa herbacianego, Kej - zastąpił maść cynkową. Jest to tyle lepszy od cynkówki, że mogę go używać na całą twarz bez obawy o wysyp. Dodaję go również do kremu czy glinek, gdzie równie dobrze się sprawuje. Najczęściej jednak stosuję go na pojedyncze wypryski i podskórne gródki. Po 2,3 zastosowaniach problem znika.

7% maść propolisowa, Farmapia - uratował moje obdarte do krwi i żywego mięsa pięty. Czasami mam takie genialne pomysły, że wychodzę w nowych butach bez rajstop i później kończy się to tak jak wyżej opisałam. Maść za grosze (bo było to chyba 7zł) pozwoliła mi po 3 dniach już chodzić, a po tygodniu rany już nawet nie bolały. Więcej na jej temat możecie przeczytać tutaj

Aloesowa maska do włosów, NaturVital - podobnie jak w przypadku olejku z Alterry. Długo już ze mną jest, a dopiero ostatnio zgrała się porządnie z kosmykami. 

Płyn do kąpieli wafle karmelowe, Luksja - najlepszy umilacz zimnych wieczorów! Bardzo wydajny, bo niewiele go potrzeba, żeby piana pod sam sufit. Jedynym minusikiem jest to, że zapach nie jest tak intensywny jak w opakowaniu. Chociaż może to i dobrze, bo po godzinnej kąpieli mogłoby mnie mdlić w tak intensywnym zapachu ;)

- zapach 

- lakier
brak

Dodatek
wszelkiego rodzaju szaliki i chusty :)

Piosenka:

Film:
brak

Inne:
brak

Nie zapytam Was o ulubieńców jesieni, bo macie prawo nie pamiętać. 
Ale mam prośbę, czy mogłybyście polecić jakiś produkt do brwi dla blondynek bez ciepłych tonów?

Pozdrawiam ciepło :)

29 września, 2013

favourite summer

Hei! Jesień zaczęła się w tym tygodniu, więc chciałabym pokazać Wam moich ulubieńców lata. Podzieliłam sobie je na kategorie, bo tak jest mi o wiele łatwiej :)

Ulubione kosmetyki:
-z kolorówki




Wszystkie te produkty zostały opisane w TYM wpisie, ale na pewno niedługo pojawi się bardziej dokładna recenzja każdego z nich :)

-z pielęgnacji
puder babydream stosowany jako suchy szampon, sprawdził się świetnie, bo w lato włosy szybciej się przetłuszczały, a dzięki niemu mogłam zachować ich świeżość nawet o jeden dzień :) TUTAJ wspomniałam o nim nieco więcej.

Dezodorant do stóp Feet Up z chłodzącą miętą i olejkiem eukaliptusowym od Oriflame. Ten dezodorant stosowałam do stóp, wnętrza butów jak i odświeżacza powietrza, bo uwielbiam wszystko co miętowe! Dobrze odświeżał, orzeźwiał i zabijał nieprzyjemne zapachy. TUTAJ

Żel pod prysznic z Orginal Source o zapachu mięty i drzewa herbacianego. Tak jak wcześniej wspominałam uwielbiam miętę, a ten żel to właśnie cały ten zapach. W letni skwar nie było nic lepszego jak orzeźwiający prysznic z tym produktem. TUTAJ

Ten płyn micelarny jest już znany chyba każdemu. Jeśli nie dowiedział się o nim ze względu na działanie, to na pewno usłyszał o nim przez wielką aferę wycofywania go, która swoją drogą była kłamstwem z czego bardzo się cieszę, bo ten płyn świetnie radzi sobie z usuwaniem makijażu oczu i twarzy. Nie szczypie w oczy, jest tani, wydajny i świetnie sprawdza się jako tonik. Czego chcieć więcej? :)
Cieszę się, że odkryłam go przed całym boomem na niego.

Maść cynkowa ratowała mnie (i ratuje do teraz). Świetny produkt za śmieszne pieniądze. Wystarczy nałożyć odrobinę na bolącego pryszcza, a po 2-3 dniach pryszcz znika, lub szybciej "dojrzewa". Należy jednak pamiętać by nakładać ją punktowo gdyż zawiera wazelinę która jest komedogenna.

Dzięki temu produktowi w tym roku nie połamałam włosów na wysokości ucha przy spinaniu ich w kok. Bardzo ładny zapach, wydajny, nie zawiera alkoholu co mnie niezmiernie cieszy. Włosy ładnie się po nim błyszczą. Zawiera poręczną pompkę, która zdecydowanie ułatwia stosowanie. Występuje w dwóch pojemnościach, 15ml i 50ml. Jedynym minusem może być dostępność. Swój kupiłam w Drogeriach polskich :)

-zapach:
 
Nie jestem dobra w opisywaniu zapachów, więc jeśli ktoś jest zainteresowany to polecam go powąchać. Spotkacie go w Rossmannie i dużych supermarketach :)

-lakier

Pokazywałam je już w zeszył wpisie. Cudowne pastelowe kolory. Wystarczą dwie warstwy, żeby pokryć dokładnie płytkę. Na moich paznokciach trzymają się do 5 dni bez odprysków, a po 6/7 zaczynają ścierać się końcówki. Są niedrogie, ale raczej trudno z ich dostępnością, jeśli nie macie stoiska GR stacjonarnie polecam zamówić na ich stronie.

Ulubiony dodatek:
 Zegarek zamówiony na allegro. Firma Geneva. Niestety nie pamiętam u kogo dokładnie zamawiałam, więc nie podam wam linka do dostawcy.

Aviatorki z h&m. Przez trzymanie je "gdzie popadnie" porysowały mi się szkła (?), ale nie widać tego kiedy je noszę. Na następne wakacje muszę kupić etui, żeby nie zniszczyły się jeszcze bardziej. 

Ulubiona piosenka:

Ulubiony film:

Inne ulubione:
jazda na rowerze,
pływanie,

A jacy byli wasi ulubieńcy lata? Podoba Wam się podział na kategorie? :)